Szkolne sklepiki są pełne niezdrowej żywności. Dorośli szukają pomysłów, jak zahamować jej sprzedaż. Co z tego, skoro ulubionym posiłkiem ośmiolatka są chipsy i cola? - pisze Gazeta Wyborcza.

Przeciętny sklepik w szkołach wygląda tak: większość miejsca na półkach zajmują chipsy, paluszki, słodycze. Wśród napoi króluje coca-cola. Na ścianach mnóstwo plakatów zapowiadających kolejną promocję kapsli, kart czy innych gadżetów, jakie można znaleźć w środku opakowań.

Za promowanie zdrowej żywności postanowiły się wziąć studentki V roku pedagogiki społecznej Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. - Uznałyśmy, że trzeba zmienić podejście do jedzenia u dzieci, a potem u ich rodziców - mówi Katarzyna Olejniczak, która z koleżankami realizuje autorski projekt „Jedz owoce i warzywa, to na zdrowie twoje wpływa".

Studentki w tym tygodniu prowadziły zajęcia z uczniami klas I-III Szkoły Podstawowej nr 39 przy ul. Kopernika. Julita Gajewska i Joanna Sabaty wczoraj m.in. bawiły się w rozpoznawanie smaków zdrowych potraw. - I dzieci robiły to w rewelacyjny sposób - przyznaje Anna Kolewińska, czwarta ze studentek uczestniczących w projekcie. - Tyle, że zaraz po naszych zajęciach biegną do szkolnego sklepiku i wracają z chipsami.

Kolejnym etapem projektu ma być spotkanie rodziców z dietetykiem. - Takie uświadamianie powinno kiedyś przynieść właściwy skutek - mówią studentki.

Na razie go nie ma. - Nasze dzieci wszystko wiedzą o zdrowej żywności, ale rzeczywiście chipsami się zajadają - potwierdza Elżbieta Szaraniec, wicedyrektorka trzydziestki dziewiątki.

Wsparcie w promowaniu zdrowej żywności wśród dzieci szykuje częstochowski radny Marcin Maranda. - Chcę złożyć wniosek do rady miasta, aby w przyszłym roku zaplanowano jakąś silną kampanię - tłumaczy. - Nie zamierzam radykalnie ograniczać sprzedaży jakichś produktów, bo padnie zarzut, że faworyzuję jedne i pogrążam inne podmioty gospodarcze. Myślę jednak, że dobry program uświadamiający i właściwa postawa dyrektorów podpisujących umowy ze sklepikarzami mogą wiele zmienić.

W Tychach radni uchwalili zakaz sprzedaży chipsów i coli w sklepikach szkolnych. Wojewoda uchwałę zakwestionował, uznając, że godzi w wolność handlu. Wojewódzki Sąd Administracyjny jednak stwierdził, że radni mieli prawo podjąć taką decyzję.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH