Pacjenci w krytyce lekarzy nie znają granic - pisze Newsweek. Lekarze o chorych rzadko mówią źle. Przynajmniej otwarcie...

Po pierwsze: pacjent zawsze wie lepiej. Jeden z warszawskich ginekologów przyznaje, że przychodzą do niego pacjenci z gotową diagnozą. Wyniki badań kładą na biurku i oświadczają, że mają endometriozę. Albo że nie będą mogły mieć dzieci. Objawy pomagają im zinterpretować koleżanki. A także internet, na który powołują się coraz częściej

– Pacjenci mają do nas coraz mniej zaufania, za to w internet patrzą zupełnie bezkrytycznie. Czasem to już się zastanawiam, czy jestem potrzebny tylko po to, żeby wypisać receptę albo skierowanie do szpitala. Bo przecież diagnozę moje panie stawiają sobie same, albo z pomocą wirtualnych przyjaciółek na forum. I bardzo trudno je przekonać, że się mylą - mówi Newsweekowi lekarz.

Po drugie: pacjent się nie myje. O tym, że polski pacjent jest niedomyty, odważył się powiedzieć dr Stanisław Pilecki, wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny nuklearnej. Lekarz przyznał, że nieraz zdarzało mu się odsyłać chorych z gabinetu pod prysznic, bo woń niemytego ciała sprawiała, że nie potrafił się skupić na badaniu.

Zwrócił uwagę na to, co jest utrapieniem wielu lekarzy, ale do tej pory żaden tak wprost nie poskarżył się na brak higieny, który wyczuć można w poczekalni niejednej przychodni. Tak, jakby nie wypadało publicznie krytykować pacjentów. Ale żaden pacjent się nie pochwali, że dentystka wygoniła go z fotela, bo przed wizytą nie umył zębów, albo przed wejściem do gabinetu zaciągnął się papierosem.

Po trzecie: pacjent nie lubi, gdy lekarz „się wtrąca”. Rodziny pacjentów wychodzą z założenia, że lekarz ma być jak mechanik samochodowy, który wymienia drzwi w aucie, ale nie pyta, skąd się wzięło wgniecenie. I nie sugeruje, żeby właściciel trochę wolniej jeździł.

Autor jednego z najbardziej znanych blogów medycznych „Szpitalne życie” (morfeusz.blox.pl) opisuje przypadek dziewczyny, która wyrywała sobie venflony, rzucała nimi w personel, sikała do łóżka i godzinami patrzyła w ścianę. Zasugerował więc matce rozmowę z psychiatrą dziecięcym. Ale usłyszał, że przecież córka jest normalna. - Może ją jeszcze do wariatkowa oddacie, konowały jedne! – wykrzykiwała.

Po czwarte: pacjent bywa agresywny. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej ofiarą nerwowości pacjentów jest już co drugi lekarz. Wyżywają się na nich nie tylko słownie – wcale nie należą do rzadkości sytuacje, w których pacjent rzuca się na lekarza z pięściami, a pielęgniarce np. łamie nos.

Takie akty agresji do niedawna zdarzały się głównie w szpitalach psychiatrycznych. Ale od kilku lat ofiarami stają się także pracownicy służby zdrowia zatrudnieni w pogotowiu ratunkowym, a nawet przychodni.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH