Nasza sonda: bilans zdrowotnych plusów, minusów i zaskoczeń 2010 roku

O próbę podsumowania minionych 12 miesięcy w polskiej ochronie zdrowia poprosiliśmy polityków, szefów szpitali i ekspertów rynku medycznego. Co, ich zdaniem, wydarzyło się w rodzimym lecznictwie pozytywnego oraz negatywnego, a co naszych rozmówców najbardziej zaskoczyło w 2010 roku? Oto odpowiedzi.

PLUSY

Bolesław Piecha, poseł PiS, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia:
– Skłamałbym, gdybym powiedział coś pozytywnego o naszej ochronie zdrowia w 2010 roku. Wydawało się, że coś dobrego może się wydarzyć, przynajmniej dla części pacjentów, dla których istotny był dostęp do długodziałających analogów insulin nowej generacji. Niestety, okazało się, że rzutem na taśmę, zostały one skreślone z listy leków refundowanych.

Coś pozytywnego? Trwanie… To jest chyba jedyny pozytywny aspekt mijającego roku w tym zakresie, że ochrona zdrowia ciągle jeszcze u nas istnieje.

Beata Małecka-Libera, poseł PO, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia:
– Dla mnie najważniejszym plusem 2010 roku jest to, że pakiet ustaw zdrowotnych został skierowany pod obrady sejmu. Jest to dwanaście ustaw, które dotykają wielu obszarów ochrony zdrowia. Zajmujemy się nie tylko zmianami w funkcjonowaniu ZOZ-ów; planowane są dosyć istotne zmiany w obszarze farmaceutycznym, praw pacjenta, systemu kształcenia lekarzy, obszaru wykonywania zawodu pielęgniarek. Istotna jest ustawa informatyczna, która ma obejmować swoim zakresem cały system ochrony zdrowia.

Ważna w minionym roku była jeszcze jedna sprawa – nowelizacja tzw. ustawy tytoniowej, która spowodowała zwiększenie stref bezdymnych, a tym samym lepszą ochronę praw osób niepalących.

Marek Wójcik – ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich
– Plusem, moim zdaniem, jest kilka małych kroczków w dobrą stronę w różnym kierunku otwarcia tego rynku, równania szans pomiędzy podmiotami publicznymi i niepublicznymi oraz większego otwarcia się na świadczeniodawców. Idziemy w stronę systemu sprawnego, dającego szansę, żeby klient – pacjent stał się jego głównym elementem. To jest największe odkrycie – powolutku zaczynamy dostrzegać na rynku ochrony zdrowia mechanizmy popytu i podaży.

Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku ochrony zdrowia:

– Sądzę, że największym pozytywem minionego roku był generalnie rzecz biorąc był tzw. plan B i zmiana nastawienia do przekształceń szpitali w spółki. Po pierwsze to, że kilkadziesiąt szpitali się zgłosiło – już jest sukcesem, zwłaszcza, że był to okres przedwyborczy. Drugą istotną sprawą jest fakt, że zaczęto rozmawiać o przekształceniach w innej atmosferze, używano innych argumentów, coraz bardziej rzeczowych.

Andrzej Mielcarek, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu:
– Ciężko mi znaleźć jakieś pozytywy w minionym roku... Z punktu widzenia szpitala będzie to z pewnością fakt, że mimo tej całej trudnej sytuacji możemy sobie pozwolić na zakupy nowego sprzętu. Dzięki pieniądzom unijnym, które udaje się nam pozyskać, wzbogaciliśmy się o nowoczesny rezonans magnetyczny, przed chwilą właśnie przyjechał do nas także nowy cyfrowy mammograf. To ogromne inwestycje.

Waldemar Taborski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze:
– W 2010 roku udało nam się zrealizować w szpitalu bardzo dużo inwestycji, zarówno w zakresie remontu, modernizacji placówki jak i zakupu aparatury medycznej, wyposażenia. W zakresie całej ochrony zdrowia, może nie jest to widoczne medialnie, ale jeżdżąc po całej Polsce, będąc w różnych placówkach, w tym klinicznych, mogę powiedzieć, że nasza ochrona zdrowia zmienia się na lepsze.


MINUSY
Bolesław Piecha:  – Zdecydowanie łatwiej jest wymienić negatywy.Do najważniejszych należy fakt, że po raz pierwszy NFZ dysponuje mniejszymi pieniędzy niż miał w roku poprzednim. Ustawy zdrowotne, nazywane przez partię rządzącą szumnie pakietem ustaw, nie są żadnym pakietem. Są one niechlujnie przygotowane.

Nie chciałbym, aby nastąpiła „powtórka z rozrywki”, kiedy nieprzemyślane decyzje wejdą w życie i spowodują wielki bałagan. Przewiduję, że tak właśnie może się stać. I wcale nie chodzi o to, że jestem przeciwko pewnym rozwiązaniom. Niepokoi mnie, iż nie ma żadnego rozsądnego przesłania dla ochrony zdrowia.

Beata Małecka-Libera: – Żałuję, że nie weszła w życie ustawa o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Ta regulacja jest bardzo oczekiwana. Przez większość z nas jest rozumiana nie tylko jako źródło dodatkowych pieniędzy dla systemu, ale przede wszystkim, jako pole do zdrowej konkurencji – nie tylko między świadczeniodawcami. Jeśli pojawiłby się dodatkowy ubezpieczyciel, większa uwaga byłaby skupiona na jakości usług medycznych, a na tym przecież wszystkim nam zależy najbardziej.

Marek Wójcik: – Największym minusem dla mnie jest postawa NFZ w kontekście kontraktowania świadczeń. Sam sposób konstruowania budżetu na lata 2010 i 2011 był bardzo zachowawczy. Z góry zakładano mniejsze dochody, zastosowano procedury, które łamią, moim zdaniem, zasady zawarte w nowym algorytmie. Prezes Funduszu w sposób „ręczny” zafałszowuje obraz finansowania ochrony zdrowia.

Drugim poważnym minusem jest to, że wciąż o funkcjonowaniu systemu decydują zarządzenia prezesa NFZ, niemające mocy prawnej, które tak naprawdę przesądzają o polityce zdrowotnej w Polsce.

Adam Kozierkiewicz: – Negatywem minionego roku jest z pewnością to, że nic w ochronie zdrowia nie uległo poprawie... Negatywny jest bezruch i to chyba wszyscy odczuwają. Zbyt mało było determinacji Ministerstwa Zdrowia w dokonywaniu koniecznych zmian. Pozostaje pytanie – co powinno się zmieniać? Generalnie wszyscy żądają reformy, tyle że gdy dochodzimy do pytania, w jakim kierunku, to odpowiedzi i poglądy są odmienne.

Andrzej Mielcarek: – Niestety, w dalszym ciągu obserwuję spory marazm w ochronie zdrowia i brak jakiejś konkretnej, jednolitej koncepcji. Czy idziemy w kierunku prywatyzacji, rozdrobnienia, konsolidacji? Nikt tego jasno nie określił. Największy minus w województwie lubelskim to brak płatności za świadczenia medyczne. Co z tego, ze jesteśmy dobrym szpitalem, że garną się do nas ludzie, skoro z tego tytułu mamy tylko same kłopoty. To jest nasza finansowa tragedia i tragedia dla pacjentów.

Praktycznie od połowy roku musiałem wprowadzić ograniczenia w przyjmowaniu pacjentów, żeby zmniejszyć nadwykonania, ale i tak kończymy rok z ponad 10-milionowym nadwykonaniem. W tej chwili mamy jedną piątą wolnych łóżek, które „odpoczywają” i czekają na lepsze czasy.

Waldemar Taborski: – Jednym z minusów jest to, że nadal obowiązuje tzw. ustawa wedlowska. Także trzeba tu wymienić ostatnią regulację wprowadzoną przez Centralę NFZ dotyczącą zasad kontraktowania świadczeń medycznych. Z jej powodu musieliśmy dzielić niewielkie oddziały na jeszcze mniejsze cząstki – na przykład neurologii na odziały neurologii i udarowy, odział kardiologii na oddziały kardiologii i intensywnej kardiologii itp. To podniesie jeszcze koszty funkcjonowania szpitali, nie poprawiając w zasadzie nic.


NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE
Bolesław Piecha: – Dla mnie największym zaskoczeniem w minionym roku była sztandarowa sprawa dotycząca prywatyzacji szpitali – potwierdzona przez prezydenta Komorowskiego, który okazał się jej absolutnym przeciwnikiem. Teraz nie wiem, czy prezydent jest w opozycji, czy może jest jednak za prywatyzacją. Sądzę, że mimo wszystko powinien wyrażać pogląd swojej formacji politycznej, która w procesach prywatyzacyjnych upatrywała lepszego zarządzania szpitalami. Dziwi mnie, że najważniejszy obywatel w Polsce, wyłoniony w wyniku wyborów powszechnych, tak gorączkowo temu zaprzeczał.

Beata Małecka-Libera: – Zaskoczenie? To, że nie było w 2010 roku epidemii grypy... Poprzednia i obecna zima jest pod tym względem dla nas łaskawa.

Marek Wójcik: – Zaskoczeniem dla mnie była ogromna determinacja, z jaką resort zdrowia parł w kierunku przygotowania pakietu ustaw zdrowotnych i to, że udało się w takim tempie te ustawy dostarczyć do sejmu. Niestety, później to wszystko „siadło”. Absolutnym zaskoczeniem było dla mnie to, że projekt rządowy, który w czwartek był na Radzie Ministrów, w poniedziałek był już ujęty w druku sejmowym.

Adam Kozierkiewicz: – Zaskoczeniem, choć to można było przewidzieć, było rozstanie się Ministerstwa Zdrowia z panem Markiem Twardowskim. Natomiast niespodzianką była słabość Porozumienia Zielonogórskiego. Z czego ona wynika? Dzisiaj PZ jest postrzegane jako wróg – zarówno pacjentów jaki i reszty środowiska medycznego. Kilka lat temu PZ było głosem, który broni – przy okazji domagania się swoich praw – pacjentów. Z tego brała się siła tej organizacji. Dzisiaj ewidentnie uległo to zmianie.

Andrzej Mielcarek: – Najbardziej zaskoczyło mnie to, że nie mamy w tym roku epidemii grypy. Zniknęła nagle. Zapomnieliśmy o niej, a przecież mieliśmy tyle zainwestować, kupić szczepionki za ogromne pieniądze... W Europie zostały wydane miliony, nawet chyba miliardy euro i jedynym ich beneficjentem były koncerny farmaceutyczne.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH