Połamane nogi, ręce, urazy kręgosłupa, a często i śmierć na stokach narciarskich - w tej statystyce Polska niestety prowadzi wśród krajów, gdzie uprawia się narciarstwo.
Problemom bezpieczeństwa w górach, u progu nowego sezonu, poświęcony jest rozpoczęty właśnie we francuskim Chamonix międzynarodowy kongres służb ratownictwa górskiego. Uczestniczy w nim naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR-Jerzy Siodłak i dwóch ratowników. Jest to jedyna polska delegacja na tym kongresie.
- To, że mamy tak złe statystyki nie wynika z tego, że źle pracujemy jako ratownicy, tylko z niskiej świadomosci społecznej oraz złego przygotowania tras narciarskich. W okresie letnim Grupa Beskidzka GOPR interweniuje przeważnie około 100 razy w przypadku różnego rodzaju urazów: uprawiający sporty ekstremalne, paralotniarze, wypadki na trasach górskich. W zimie jest to już 1,5 tysiąca interwencji i to o wiele poważniejszych, a urazy są cięższe - wyliczył portalowi rynekzdrowia.pl Tomasz Jano, zastępca kierownika Grupy.
Jeszcze w tym miesiącu ratownicy GOPR rozpoczną w Beskidach, i nie tylko przeglądy, techniczne wyciągów narciarskich przed zbliżającym się sezonem narciarskim.
MZ przypomina o konsekwencjach ustawy o działalności leczniczej