Na tym oddziale zdjęcia wcześniaków dają nadzieję innym rodzicom Wcześniaki są umieszczane w inkubatorach, w których panuje odpowiednia temperatura i wilgotność powietrza. Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie, na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii wisi tablica ze zdjęciami uratowanych wcześniaków. Dają nadzieję rodzicom, których dzieci dopiero trafiły do inkubatora i walczą o życie.

Najmniejszy ratowany na oddziale wcześniak ważył 480 gramów.

Wcześniaki są umieszczane w inkubatorach, w których panuje odpowiednia temperatura i wilgotność powietrza. O tym wie każdy, ale - co zaskakujące także dla rodziców - niezwykle istotna jest też pielęgnacja skóry wcześniaka. Nawet jej dotyk może być bolesny dla dziecka. Dlatego tu dzieci się nie podnosi, nie przytula, by nie narażać ich na cierpienie.

- Kiedyś, i to wcale nie są odległe czasy, najmniejsze noworodki z powodu nieumiejętnej pielęgnacji skóry niestety nie mogły być uratowane. Nie było tyle dobrego sprzętu, nie było świadomości ludzi - mówi Radiu TOK FM ordynator oddziału Witold Lesiuk.

Wiele noworodków ze skrajnie małą masą urodzeniową ciała to dzieci, u których nie pracuje dobrze przewód pokarmowy. Dlatego zasadnicze żywienie odbywa się drogą dożylną. Normalny pokarm zaczyna być podawany noworodkowi bardzo powoli, w niewielkich ilościach.

Duża część dzieci, które udaje się uratować, wraca potem na oddział w ramach odwiedzin. Pokazują się lekarzom, gdy już chodzą, a nawet biegają. Rodzice przynoszą ich zdjęcia, są wieszane na specjalnej tablicy. Mają dodać otuchy innym rodzicom, gdy trwa walka o życie ich właśnie narodzonego dziecka.

Przypomnijmy, że w Polsce co roku 26 tys. dzieci rodzi się przed terminem. Większość z nich, dzięki dobrze zorganizowanej opiece, ma szansę nadrobić zaległości rozwojowe w stosunku do rówieśników urodzonych o czasie.

Wcześniaki, czyli dzieci urodzone między 22. a 37. tygodniem życia, są narażone na szereg problemów zdrowotnych.

Ze względu na niedojrzałość narządów i układów maluchy te mogą mieć m.in. powikłania oddechowe, neurologiczne, takie jak zaburzenia słuchu, problemy ze wzrokiem (a w przyszłości padaczkę, wodogłowie czy mózgowe porażenie dziecięce), problemy z sercem, mają też większe ryzyko poważnych infekcji, np. wirusem RS.

Ponad 50 proc. uratowanych wcześniaków z nich musi przebywać w szpitalu dłużej niż osiem tygodni.

Po wypisaniu do domu wcześniak, zwłaszcza jeśli urodził się przed 30. tygodniem ciąży lub z masą ciała poniżej 1,5 kg, powinien co najmniej do trzeciego roku życia pozostawać pod kompleksową opieką wielu specjalistów - neonatologa, okulisty, neurologa, pulmonologa, otolaryngologa lub audiologa, kardiologa, fizjoterapeuty.

Więcej: tokfm.pl

 

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH