Historia wyczynowego sportu nierozerwalnie wiąże się z dopingiem. Współcześnie wspomaganie wydolności fizycznej sportowców przejęto... z wojska.

Podczas wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych wstrzykiwano żołnierzom, wyizolowaną już w początkach XIX w. (1803 r.) morfinę. Już w 1865 r. notuje się przypadki używania środków dopingujących wśród pływaków startujących w tradycyjnych w tym czasie długodystansowych zawodach kanałami Amsterdamu...

Dziś już nie stosuje się tak prymitywnego dopingu. Naukowcy uważają, że wraz z rozpoczynającymi się igrzyskami letnimi w Pekinie, otwiera się nowy rozdział w historii niedozwolonego wspomagania organizmu: doping genetyczny.

Rzecz w tym, że jest to – przynajmniej dziś – doping niewykrywalny. Kilka laboratoriów w świecie pracuje na metodami identyfikacji dopingu genetycznego. Sądzić należy, że jeśli będzie stosowany w Pekinie, to nie zostanie wykryty.

– To będą pierwsze genetycznie modyfikowane igrzyska – cytuje „Dziennik” dr. Andy'ego Miah'a, bioetyka z Instytutu Etyki i Nowych Technologii w USA.

Brytyjscy naukowcy są przekonani, że igrzyska w Chinach będą stały pod znakiem dopingu genetycznego, polegającego – mniej więcej – na iniekcyjnym aplikowaniu do mięśni i komórek kostnych odpowiedniego fragmentu DNA. Co prawda od 2003 r. ten rodzaju dopingu znalazł się na indeksie Światowej Agencji Antydopingowej, to jednak z wyżej wymienionych przyczyn jest to zapis stricte teoretyczny.

– Już na igrzyskach w Atenach w 2004 ludzie o tym mówili. W tym roku w Pekinie sprawa jest zupełnie poważna - będą to pierwsze genetycznie modyfikowane igrzyska. Wielu naukowców twierdzi, że wciąż nie jest to możliwe, ale ja nie jestem tego taki pewien. Musimy przyjąć do wiadomości, że to już się dzieje. To już jest wykonalne - tłumaczy dr Andy Miah.

Miah uważa, że genetyczne wspomaganie najprawdopodobniej nigdy nie będzie możliwe do wykrycia.

„Dziennik” informuje o programie niemieckiej telewizji ARD, w którym pokazano chińskiego lekarza, który proponował przeprowadzenie genowej „kuracji” za równowartość 50 tys. zł. „Polecam cztery dożylne zastrzyki... 40 milionów komórek pierwotnych albo nawet dwa razy tyle , im więcej tym lepiej. Wykorzystujemy też hormony wzrostu, ale z tym musi pan uważać – są na liście dopingowej” zachęcał w programie chiński lekarz.

Dziennikarze ujawnili jego działalność. Już nie proponuje dopingu genetycznego. Inni, zapewne tak. I chyba tylko w ten sposób, poprzez ujawnienie osoby dokonującej genetycznej modyfikacji organizmu sportowca, będzie można ujawnić manipulowanie DNA dla zdobycia kolejnych medali i wyśrubowania następnych rekordów świata.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH