Miłość i ruch potrzebne dla zdrowia serca

Serce potrzebuje miłości i ruchu oraz naszego pozytywnego nastawienia do życia

– Miłość, ta prawdziwa, pełna, odpowiedzialna jest swoistym i bardzo potrzebnym katalizatorem młodości w każdym z nas. Oczywiście jest potrzebna, aby wyraźniej widzieć sens swojego życia, nie poddawać się nałogom, używkom, ale także nie ulegać apatii beznadziei, poczuciu niskiej wartości. Świadomość, że jestem bardzo kochanym przez najbliższych zawsze dodaje skrzydeł i wbudza dodatkowe pokłady niespożytej energii – mówi refleksyjnie profesor Marian Zembala, odpowiadając na pytanie czy serce lubi być zakochane.

Z profesorem rozmawiała Nowa Trybuna Opolska promując zorganizowaną w sobotę (15 maja) przez ten dziennik i opolski oddział NFZ akcję „Zabierz swoje serce na spacer". Blisko tysiąc osób z Opolskiego wzięło udział w wielkim spacerze wokół wyspy Bolko. Kazimierz Łukawiecki, dyrektor Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, przekazał, że uczestnicy marszu przeszli ok. 5-kilometrową trasę, czyli taką, jaką dla zdrowia powinni pokonywać codziennie.

Znany kardiochirurg też zaleca piesze wędrówki i każdy rodzaj sprawiającej przyjemność aktywności fizycznej, która pomaga sercu – od spaceru zaczynając poprzez taniec czy wspinaczkę w górach.

Jak zaznacza prof. Zembala, podatność na choroby serca jest różna w różnych szerokościach geograficznych, zależy od wielu uwarunkowań, nie tylko genetycznych, ale i środowiskowych. – Serce rolnika, który bardzo wiele czasu spędził pracując w kontakcie z przyrodą jest dużo mniej narażone na ciężki proces miażdżycowy niż biernego mieszczucha zakochanego w seansach telewizyjnych i mającego nadwagę kikudziesięciu kilogramow. Taki tryb życia rozpowszechniony, w niektórych krajach, ale coraz częściej i w Polsce, jest wielkim zagrożeniem dla zdrowia – przestrzega prof. Marian Zembala.

Zdradza, że sam nie ma za wiele czasu na spacery: – Niestety mój typowy rozkład dnia jest bardzo skoncentrowany na pracy. Rozpoczynam dzień wcześnie – pobudką o 5.30. O godzinie 7 jestem już w pracy i opuszczam szpital zwykle po 21. Inaczej nie potrafię, mimo iż jestem dość dobrym organizatorem. Pozostają mi poranne, bardzo wczesne spacery z psami, wieczorna mała kolacja i dobra herbata z żoną. Zwykle 1-2 razy w tygodniu napijemy się po lampce czerwonego wina.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH