Męska grypa, czyli pora umierać Odmienności w chorowaniu kobiet i mężczyzn istnieją. Najbardziej widoczne są w przypadku banalnego przeziębienia i grypy. Fot. Shutterstock

Jest taki dowcip, który dobrze oddaje różnicę w przechodzeniu tych samych chorób przez kobiety i mężczyzn: - Kochanie, daj coś do pisania, testament chcę napisać - słychać łamiący się męski głos. - Karolu, uwierz wreszcie, że z powodu przeziębienia na pewno się nie umiera.

Odmienności w chorowaniu można bagatelizować, obśmiewać, ale one istnieją. Najbardziej widoczne (widowiskowe) są w przypadku banalnego przeziębienia i grypy. Przeprowadzono nawet badania na ten temat. Jeden z producentów leków w 2012 r. przeanalizował "strategie przetrwania" stosowane przez chorujących na grypę mężczyzn.

Misiaczki i Superbohaterzy
Okazało się, że prawie połowa (49,06 proc.) należy do typu Misiaczka. Autorzy testu nazwali tak mężczyzn oczekujących troskliwej opieki, czułości i pełnej atencji ze strony domowników. "Choć w Polsce w dalszym ciągu pokutuje obraz mężczyzny-macho, to jednak większość panów przyznała w teście, że choruje jak Misiaczki (43,18 proc.)" - komentują autorzy i dodają, że aż 55,21 proc. kobiet potwierdziło ten typ reagowania przez panów na grypę.

Drugą najczęściej spotykaną postawą było zachowanie na Superbohatera (26,17 proc.). Dla mężczyzn z tej grupy żadne objawy przeziębienia i grypy nie stanowią przeszkody np. w codziennym treningu na siłowni. Najliczniejszą grupę Superbohaterów zidentyfikowano w województwie lubuskim, z kolei najwięcej Misiaczków ujawniono w województwie świętokrzyskim.

Oprócz tych biegunowo odmiennych postaw, wyróżniono też dwie pośrednie (Diva - 18,37 proc. i Czaruś - 6,40 proc.), co odnotowujemy jedynie z kronikarskiego obowiązku, bo nie tylko natężenie heroizmu w chorobie jest ważne, ale również inne determinowane płcią odrębności w jej przechodzeniu.

Hormony kontra wirus
Sprawa jest na tyle intrygująca, że damskie i męskie przeziębienia i grypy wziął na warsztat zespół badaczy z Johns Hopkins University. Według amerykańskich naukowców żeńskie hormony płciowe redukują zdolność replikacji wirusa grypy. Dzięki temu panie mają większą odporność na chorobę. Te same estrogeny odpowiadają między innymi za regulację cyklu miesiączkowego.

Sporo do powiedzenia na ten temat mają również ewolucjoniści. Oni z kolei zwracają uwagę, że głównym celem mężczyzn, w rozumieniu socjobiologicznym, jest zapewnienie przetrwania jak największej liczbie swoich genów. Stąd nastawienie na rywalizację i realizację ewolucyjnego planu.

Z tego punktu widzenia budowanie systemu odpornościowego byłoby trwonieniem życiowej energii. Pod tym względem kobiety wypadają znacznie lepiej. To od nich natura oczekuje wytrwałości, cierpliwości, więc pewnie dlatego wyposażyła je w większą odporność.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH