Zapytajmy studenta medycyny: jakiego pacjenta pan/pani chciał/a/by zobaczyć w swoim gabinecie? Usłyszeć będzie można: atrakcyjny, bogaty, czysty i cierpliwy
W jaki sposób lekarz ma reagować w kontakcie, dajmy na to, z agresywnym pacjentem? Tego na studiach nie nauczą. Nie uczą też, jak motywować pacjentów do przestrzegania zaleceń lekarskich. Nie ma też zajęć ze sztuki komunikacji z chorymi... A tymczasem umiejętność utrzymania relacji z pacjentem jest najbardziej pożądana w momencie konfrontacji z pacjentem konfliktowym.
Zbigniew Kowalski, ekspert ds. relacji lekarz–pacjent i sekretarz grupy roboczej ds. edukacji pacjentów Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, nazywa to neurologiczną odpowiedzialnością. Lekarz stara się znaleźć rozwiązania trudnych emocjonalnie sytuacji. Takich, jakie nie powinny lub nawet nie mogą zaistnieć w relacji między leczącym a leczonym. Choćby w sytuacji, gdy pacjent wchodzi do gabinetu i już na wstępie wykazuje agresywny stosunek wobec lekarza.
– Analogiczne do zjawisk w świecie przyrody są dwa rodzaje reakcji w sytuacji ataku: uciekaj lub walcz – tłumaczy Zbigniew Kowalski. – Lekarz może wyjść z gabinetu i się rozpłakać, czyli uciec lub obrazić pacjenta, czyli podjąć walkę...
W starej części mózgowia, czyli paleocorteks (rdzeń), mamy ukryte wszystkie odruchy i emocjonalne reakcje. W psychologii nazywa się to programami gada (albo odruchami gadzimi). Tak się dzieje, kiedy emocje kierują człowiekiem. Jako ssak naczelny wyposażony w neocorteks, czyli płaty czołowe, które decydują o zdolności przemyślenia sytuacji i poszukania rozwiązania dla efektu terapeutycznego i jakości relacji... Odpowiedzialny lekarz to taki, który wie co robi i dlaczego to robi.
Trzy błędy
Istnieje model, potocznie nazywany pułapką trójkąta dramatycznego, który mówi o trzech najczęściej popełnianych błędach w dystrybuowaniu odpowiedzialności. Jego twórca, Stephen Karpman, opisuje rodzaje negatywnych zachowań lekarza, które wpływają na jakość relacji.
Pierwszy błąd polega na wcielaniu się w rolę ofiary.
Kiedy pacjent narzeka na swoje ciężkie życie, utrudniony dostęp do leczenia, lekarz stara się wykazać, że ma jeszcze gorzej, a jego problemy są jeszcze większe, bowiem zmuszony jest walczyć z całym systemem, dyrekcją lub NFZ i Bóg wie z kim jeszcze...
– W tym przypadku ofiara wyrzuca odpowiedzialność poza relacje, mówiąc: to nie ja jestem odpowiedzialny, że tak źle się czujesz, ani ty, ale winny jest system, dyrekcja, Fundusz. Cokolwiek, byle zrzucić winę i odpowiedzialność. Efekt? Pacjent nie jest zachęcony do leczenia i stosowania się do zaleceń lekarza – tłumaczy Kowalski.
Drugi błąd to wchodzenie w rolę ratownika, biorącego na siebie za dużo odpowiedzialności i chcącego wszystko zrobić za pacjenta, bo tak jest szybciej i łatwiej.
Czytaj więcej: współpraca lekarza z pacjentem
MZ przypomina o konsekwencjach ustawy o działalności leczniczej
Brak umiejętności komunikacji doskwiera wszystkim i wszędzie.
Kiedy w ramach kursu specjalizacyjnego z rehabilitacji dla lekarzy zaproponowałam zajęcia prowadzone przez lekarza i psychologa w jednej osobie , a dotyczące między innymi umiejętności komunikacji i racjonalnej terapii zachować - zainteresowanie było olbrzymie.
Może trzeba tego typu warsztaty wprowadzić już dla studentów.....
Pozdrawiam