Piątek, 29 sierpnia 2014 

KL, Dziennik Bałtycki/Rynek Zdrowia | 29-11-2012 10:14

Lekarz do pacjenta, jak grochem o ścianę

Brak porozumienia między lekarzem a pacjentem nie tylko bardzo utrudnia leczenie, ale też drastycznie podwyższa jego koszty. Nawet do sześciu mld zł rocznie - czytamy w Dzienniku Bałtyckim.

Niby od dawna o tym dobrze wiadomo, a jednak analizując rozmowy w wielu gabinetach lekarskich, można dojść do wniosku, że uczestniczące w nich osoby mówią do siebie różnymi językami. Efektem tego jest niesystematycznie przyjmowanie ordynowanych leków. Dotyczy to nawet pacjentów po przeszczepach czy nowotworach.

Jak mówił nam prof. Zbigniew Gaciong, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w kraju zbyt mało specjalistów dostrzega problem, jakim jest niestosowanie się chorych do zaleceń terapeutycznych, a to przykłada się na niską efektywność ich współpracy z pacjentem.

W jego opinii dzieje się tak, ponieważ specjalistom brakuje umiejętności w motywowaniu chorych do leczenia. - Choćby, dlatego, że w trakcie edukacji przyszłych lekarzy nikt o problemie nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych nie wspomina - mówi prof. Zbigniew Gaciong.

Tymczasem badania wskazują, że Polacy są pod tym względem w niechlubnej czołówce Europy.


- Z tego powodu zmniejsza się stopień efektywności terapii, a tacy pacjenci nie mają praktycznie szans na wyjście z choroby. Obserwacje prowadzone w szpitalach dowodzą, że właśnie zaniechanie przyjmowania leków immunosupresyjnych jest najczęstszym powodem odrzucenia przeszczepu - przypomina prof. Zbigniew Gaciong.

Momentem krytycznym, decydującym o przerwaniu leczenia, jest często właśnie zły kontakt z lekarzem prowadzącym, nierozumienie schematu terapii. Istotną rolę odgrywają też względy emocjonalne, wiara pacjenta w konieczność leczenia i współodpowiedzialność za proces terapeutyczny.

Zdaniem naszego eksperta należy położyć nacisk na przygotowanie lekarzy do rozmowy z pacjentem, motywowanie go do leczenia, a co najważniejsze - zrozumiałe przekazywanie mu informacji o stanie zdrowia i zalecaniach terapeutycznych.
  • pacjent abonamentowy
    Pacjent abonamentowy idzie do lekarza bo: ma go "za darmo". Przychodzi potem do apteki i mówi: "oj byłem u lekarza, bo mnie boli, ale nie myślałem, że mi coś przepisze". (??????) No, bo lekarz proszę państwa powinien być jak Kaszpirowski. Popatrzeć, dotknąć i wszystko przechodzi. I to wszystko w ramach marnej wyceny świadczenia. I wszyscy byliby zadowoleni :-))

    ~Farm.elka, 2012-11-30

  • lekarze
    traktują nas jak intruzów ! ! ! stąd ten brak wzajemnego kontaktu.

    ~poleczek, 2012-11-29

DODAJ KOMENTARZ

SUBSKRYBUJ WIADOMOŚCI RYNKU ZDROWIA

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl
prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Rynek Zdrowia: polub nas na Facebooku


Rynek Zdrowia: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze


RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

NAPISZ DO NAS

W oczekiwaniu na zdrowotną konstytucję

Obecnie brak Ustawy o zdrowiu publicznym traktowany jest przez wiele urzędów jako wymówka - nie robimy czegoś, bo nie ma Ustawy o zdrowiu publicznym... - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Andrzej M. Fal, kierownik Katedry Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii CSK MSW w Warszawie. - Ustawa nałoży na urzędników szereg nowych obowiązków, a niemal nikt tego nie lubi i próbuje bronić się przed dodatkową pracą.

POLECAMY W SERWISACH