Z rodzicami, babciami, ciociami i wujkami, ale w szpitalu spędzi wigilię i Święta Bożego Narodzenia 2-letni Adaś, wracający do zdrowia po skrajnym wychłodzeniu.

Adaś przebywa sam w pokoju na oddziale rehabilitacji neurologicznej Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. W szpitalu na święta zostało mało dzieci.

- Wiadomo, że chcielibyśmy święta spędzić w domu, ale my cieszymy się, że syn tak szybko wraca do zdrowia i że możemy być razem z nim - mówiła mama.

Jak przyznała, wigilia będzie troszkę inaczej wyglądała niż w domu, bo Adaś ma dietę i nie może ciężkich rzeczy jeść, "ale tata i obie babcie na pewno coś mu przywiozą, bo są od tego, żeby zadbać o Adasia". Ona sama cały czas będzie z synem w szpitalu.

- Lekarze mówią o cudzie i dla nas to też jest cud. Naprawdę. Nie przestawaliśmy wierzyć, wierzyliśmy, że będzie dobrze, nie przyjmowaliśmy myśli, że może być inaczej, i każdy się o to modlił. I udało się, dzięki Bogu się udało - mówili rodzice podczas spotkania z dziennikarzami w przeddzień wigilii.

Opowiadali, że Adaś ma apetyt, nawet chyba większy, niż miał przed tragedią, dużo je i pije. Szybko się zaprzyjaźnia z nowymi ciociami na oddziale, chce się bawić, bo dostał dużo zabawek.

- Mamy dobry kontakt z Adasiem, wszystko jest tak, jak było. Cieszy nas, że coraz bardziej się garnie do zabawy i pokazuje, że jest coraz silniejszy. Próbuje nawet stawać na nóżki, ja go podpieram, bo jeszcze nie jest w pełni sił, ale od tygodnia już widać dużą poprawę. Jest coraz lepiej - opowiadała mama.

Jak powiedziała, Adaś się chętnie rehabilituje, ale tylko z panią rehabilitantką. Rodzice też chcą masować mu dłonie i stópki, ale on na to nie pozwala, złości się, współpracuje tylko z panią rehabilitantką.

- Podejrzewam, że nie dowiemy się, jak to do końca było, dlaczego wyszedł z domu, no bo nam nie powie, czy faktycznie lunatykował, czy był świadomy tego - powiedziała. Zapewniła, że babcia, która opiekowała się Adasiem i trafiła po wypadku do szpitala, czuje się już dobrze.

Rodzice prosili media, by pozwolili rodzinie spędzić święta po swojemu i nie zakłócali ich nadmiernym zainteresowaniem.

Jak mówiła odpowiedzialna za rehabilitację Adasia Anna Świerczyńska, obecne leczenie ma doprowadzić do maksymalnej sprawności dziecka, takiej jak przed zachorowaniem, ponieważ Adaś "słabiej podpiera się rączkami i nóżkami, ma nieco mniejszy zakres ruchów czynnych"; w wyniku czasowego unieruchomienia zmniejszeniu uległo też napięcie mięśniowe i siła mięśniowa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH