Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 05-04-2019 11:30

Katowice: chory na boreliozę domaga się oprysków przeciwko kleszczom. W tym roku ich nie będzie

Chory na boreliozę Marek Matyszczak żąda od władze Katowic oprysków przeciwko kleszczom, jednak obrońcy pszczół protestują. Dariusz Czapla z biura prasowego Urzędu Miasta zaznacza, że preparat przeciwko kleszczom eliminuje także inne owady, dlatego w tym roku oprysków nie będzie.

Zmasowane użycie środka przeciwko kleszczom oznacza zagładę chronionych i pożytecznych owadów Fot. Archiwum

Podobną decyzję podjęto w Warszawie. Stołeczny ratusz wyjaśniał, że zmasowane użycie środka przeciwko kleszczom oznacza zagładę chronionych i pożytecznych owadów. Ponadto punktowe opryski są nieskuteczne a spryskanie wszystkich terenów zielonych jest zbyt kosztowne i trudne w realizacji - informuje Gazeta Wyborcza.

Rok temu opryski w Katowicach przeprowadzono, ale mieszkańcy katowickiej dzielnicy Giszowiec odkryli po nich setki martwych pszczół. Łukasz Przybył, pszczelarz, jest zdania, że opryski nie wyrządziłyby tak dużych szkód, gdyby wykonywano je wieczorem, kiedy pszczoły nie są aktywne. Rozwiązaniem mogłoby być również informowanie pszczelarzy o terminie oprysków, aby mogli zatrzymać pszczoły w ulach.

Zdaniem prof. Krzysztofa Simona, specjalisty chorób zakaźnych, członka Komitetu Immunologii i Etiologii Zakażeń Człowieka PAN, borelioza łatwo poddaje się leczeniu. Krętki są bardzo podatne na antybiotyki - wystarczy 1-2 kuracje. Marek Matyszczak wskazuje, że trudno mu się z tym zgodzić: leczy się już rok, a na terapię wydał ponad 20 tys. zł.

Ewa Lipka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Katowicach poinformowała, że zamiast oprysków będą ulotki edukujące nt. ukąszeń kleszczy i boreliozy.

Więcej: katowice.wyborcza.pl