Kamery studzą emocje po obu stronach

Czy instalowanie kamer w szpitalach istotnie poprawia bezpieczeństwo? - Na SOR nie dochodzi już tak często do agresji - mówi nam Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego im. ks. J. Popiełuszki. Ten szpital był w Warszawie jedną z pierwszych placówek medycznych, które zdecydowały się na monitoring.

Rynek Zdrowia:- Jaki był cel instalacji monitoringu?

Dyrektor Dorota Gałczyńska - Zych: Przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentów i personelu. Do szpitala można wejść kilkunastoma drzwiami. Ponieważ jesteśmy jednostką otwartą, nie możemy zamknąć szpitala na stałe. Z tego powodu już osiem lat temu zdecydowaliśmy się na monitoring ochroniarski. Jakieś półtora-dwa lata temu wprowadziliśmy też monitoring na SOR-ze, w rejestracji i ciągach komunikacyjnych. Są to newralgiczne miejsca w szpitalu, w których najczęściej dochodzi do napięć i konfliktów.

- Co było najbardziej uciążliwe, napaści, agresja słowna czy kradzieże?

- Najtrudniejsze są konflikty międzyludzkie. Nieporozumienia, do których najczęściej dochodziło na SOR-ze i przy okienku rejestracyjnym. Oczywiście zdarzały się też kradzieże czasami zupełnie absurdalne. Wbrew pozorom najbardziej narażone na nie jest nie mienie pacjentów, ale mienie szpitalne.

- Czy po zainstalowaniu kamer zaobserwowaliście, że sytuacja uległa zmianie?

 - Zdecydowanie tak. Obecność kamer w widocznych miejscach, a nawet już sama informacja, że szpital prowadzi monitoring dyscyplinuje obie strony. Na SOR nie dochodzi już tak często do agresji. Pacjenci mają świadomość, że pracownicy tego oddziału są traktowani jak funkcjonariusze publiczni na służbie. Gdy dochodzi do obrazy takiego pracownika wkracza prokuratura. Wcześniej tego nigdy nie mogliśmy wyegzekwować. Teraz świadomość, że jest się na cenzurowanym bardzo ostudziła emocje, po obu stronach. W efekcie mamy mniej konfliktowych sytuacji.

Czy takie działania nie oburzają pacjentów? Nie skarżą się, że ich intymność została naruszona?

- Nie dotarła do mnie żadna tego typu skarga. Szpital mimo, że ma monitoring, bardzo szanuje prawa pacjentów. Informacje o tym, że placówka jest monitorowana pojawiają się na każdym kroku w formie pisemnej informacji. Pacjent ma więc świadomość, że jest "podglądany". Ponadto kamery znajdują się tylko przy drzwiach, w ciągach komunikacyjnych i przy rejestracji. Nie monitorujemy sal, łazienek itp. miejsc. Intymność naszych chorych jest dla nas najważniejsza. Pacjent ma pełną anonimowość.

- Jaka jest procedura  w wypadku zarejestrowania czy zgłoszenia nieprawidłowości?

- Jeśli skarga pochodzi od pacjenta, to najpierw ją rozpatrujemy. Jeśli jest taka konieczność, to odtwarzamy całe zdarzenie z kamer i dopiero podejmujemy decyzję. Gdy skarga pochodzi od pracownika, to cała sprawę rozpoczynamy od weryfikacji materiału audiowizualnego. Kiedy roszczenia pracownika są zasadne kierujemy sprawę do prokuratury.

- Czy nie spotkaliście się z zarzutem, że możecie być stronniczy przy analizie materiału z nagrania?

 - Nie ma takiej możliwości. Materiał audiowizualny każdorazowo jest analizowany przez z góry wyznaczoną trzyosobową komisję, w której skład wchodzą: zastępca dyr. ds. medycznych, rzecznik praw pacjenta, oddziałowa SOR-u. Jeśli materiał nie jest potrzebny, po trzech miesiącach ulega skasowaniu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH