Jest wzrost liczby urodzeń, ale to jeszcze nie baby boom

O sytuacji demograficznej w Polsce mówiła we wtorek (18 maja) na sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii SGH.

Jak stwierdziła prof. Kotowska, w Polsce od kilku lat jest zauważalny wzrost liczby urodzeń dzieci, ale sytuacja demograficzna wciąż jest niepokojąca. Demografowie ostrzegają, że polskie społeczeństwo wpada w tzw. pułapkę niskiej dzietności. Mniejsza liczba urodzeń zagraża systemowi emerytalnemu i obciąża pracowników, a to odbije się na sytuacji gospodarczej.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba urodzeń w Polsce zaczęła spadać pod koniec lat 90. I tak np. w 1997 r. wyniosła 415 tys. 166; w 1998 - 398 tys. 103; w 1999 - 384 tys. 379; w 2003 - 352 tys. 785. Od 2005 r. rodzi się więcej dzieci, np. w 2006 r. - 376 tys. 35, w 2008 - 416 tys. 437.

Zdaniem prof. Janiny Jóźwiak z Instytutu Statystyki i Demografii SGH, sytuacja demograficzna w kraju nie jest zagrożona, gdy „w prostej zastępowalności pokoleń na jedną kobietę przypada statystycznie co najmniej dwoje dzieci”. W Polsce wskaźnik ten wynosi 1,5. Mowa o „skrajnie niskiej dzietności” w danym kraju jest wtedy, gdy wskaźnik wynosi 1,3.

– W ostatnich latach w Polsce był właśnie taki wskaźnik, teraz się to zmienia, ale powrót do bezpiecznego stanu jest bardzo trudny – mówiła prof. Jóźwiak. Jej zdaniem, długookresowym celem polityki sprzyjającej rodzinie powinno być utrzymanie tego wskaźnika na poziomie co najmniej 1,6.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH