Jak to z prądem w szpitalu bywa...

O tym, że los chorych w szpitalu zależy od kwalifikacji personelu i jakości świadczonych tam usług wie każdy. Jednak o tym, że funkcjonowanie lecznicy jest uzależnione od zasilania w energię elektryczną, praktycznie nie pamięta nikt. Do czasu, kiedy gaśnie światło i nie rusza agregat prądotwórczy...

Awaria, jak ta ostatnia w Szpitalu Klinicznym Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego nr 2 w Szczecinie, przypomina, że niezawodność zasilania szpitala w energię elektryczną jest warunkiem bezpieczeństwa wszystkich pacjentów, a w szczególności tych, którzy poddani zostali poważnym zabiegom. Życie wielu z nich uzależnione jest bowiem od urządzeń z wtyczką umieszczoną w gniazdku.

W szczecińskim szpitalu 3 marca doszło do awarii transformatorowni. Automatycznie powinny załączyć się agregaty zasilające szpital podczas awarii, jeden jednak nie zadziałał. W efekcie bez prądu zostały trzy kliniki: ginekologii i położnictwa, patologii noworodków oraz ginekologii onkologicznej skąd trzeba było ewakuować część pacjentów, głównie noworodki.

Podobne zdarzenie miało miejsce kilka lat wcześniej i to nie w małym szpitalu, ale w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. W placówce przez kilka godzin nie było prądu. Sytuacja była dramatyczna, bo na bloku operacyjnym ponad godzinę leżało znieczulone dziecko.

Do nieszczęścia nie doszło, bo pogotowie energetyczne przepięło szpital na inną linię zasilającą. Jak mówiła nam wówczas Ewa Smulewicz, dyrektor ekonomiczny lecznicy sytuacja była opanowana i nie było niebezpieczeństwa dla pacjentów.

Cztery lata temu w Suwałkach zapaliły się stacje transformatorowe. Szpital Wojewódzki przeszedł na zasilanie z agregatów prądotwórczych i obeszło się bez konieczności ewakuacji chorych.

Ewakuacja to ostateczność
- Ewakuacja pacjentów to ostateczność, szczególnie, gdy są nimi osoby podłączone do aparatury podtrzymującej życie czy wcześniaki przebywające w inkubatorach - mówi nam dr Piotr Korbal, kierownik Oddziału Klinicznego Noworodków, Wcześniaków z Intensywną Terapią Noworodka wraz z Wyjazdowym Zespołem "N" Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.

Jak wyjaśnia, w przypadku wcześniaków, szczególnie tych z najniższą masą urodzeniową, nawet niewielka zmiana temperatury otoczenia czy gwałtowny dotyk może prowadzić do wylewu krwi do mózgu czy uszkodzeń wzroku. Dlatego tak ważne jest zapewnienie im stabilnego otoczenia i spokoju .

- Większość szpitali jest przygotowanych na ewentualne awarie zasilania i sytuacja taka jak w Szczecinie nie powinna mieć miejsca. Lecznica są wyposażone w agregaty prądotwórcze, a inkubatory podobnie jak aparatura podtrzymująca życie w akumulatory, które w sytuacjach awaryjnych zapewniają nawet kilkugodzinną sprawną pracę tego sprzętu - tłumaczy specjalista.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH