Grzegorz Religa: ojciec był, jaki był

Jak w wspomina Grzegorz Religa, w domu rodzinnym o medycynie się w ogóle nie rozmawiało. Ojciec nie przynosił roboty do domu, podobnie jak mama. Jeśli rozmawiali o trudnych przypadkach, to między sobą.

Wspominając ojca i swoje doświadczenia w kardiochirurgii, Grzegorz Religa w rozmowie z dziennikarką Dziennika Gazety Prawnej, przyznaje, że niewiele pamięta z okresu kiedy jego ojciec dokonywał pierwszych przeszczepień serca.

- Byłem osiemnastoletnim gówniarzem, żyłem swoim życiem nastolatka w Warszawie, ojciec dokonywał swoich czynów w Zabrzu. Pamiętam jak przez mgłę złe chwile, kiedy do naszego warszawskiego mieszkania zaczęły przychodzić telegramy z potępieniami od ludzi w całej Polsce, bo pacjent z przeszczepionym sercem zmarł po dwóch miesiącach z powodu sepsy. Ale ja miałem swoje życie, swoich przyjaciół, dziewczyny. Byłem punkiem, jeździłem do Jarocina, chodziłem na koncerty

Pytany - dlaczego jego zdaniem ojciec, Zbigniew Religa, odważył się na takie trudne operacje, odpowiada - ojciec był, jaki był. To jest chyba jedyna odpowiedź. Można ją rozwinąć: dużo przebywał w USA, gdzie takie rzeczy się robiło, pracował z ludźmi, którzy się nie bali. To go ukształtowało. Jeśli w coś wierzył, to się nie bał. A w każdym razie umiał ten strach pokonać...

Więcej: www.gazetaprawna.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH