Naukowcy z USA opracowali nową, znacznie skuteczniejszą technikę identyfikowania ludzi po ich materiale genetycznym.

Dzięki niej kryminologom będzie znacznie łatwiej udowodnić, że konkretna osoba przebywała na miejscu zbrodni. By nie zostawić po sobie żadnych śladów, zawodowi przestępcy będą musieli pracować już nawet nie w rękawiczkach, ale w kombinezonach.

Nowa metoda, opracowana na Translational Genomics Research Institute (TGRI) w Phoenix, umożliwia zidentyfikowanie pojedynczego człowieka nawet na podstawie próbki DNA zanieczyszczonej przez dwieście innych osób. Co więcej, w zupełności wystarczy, że w próbce DNA ślad poszukiwanego będzie stanowił zaledwie 0,1 proc.

Do tej pory granicą była zawartość sięgająca przynajmniej 10 proc., a już mieszanina DNA pochodzącego od zaledwie kilku osób wystarczyła, by próbka była bezużyteczna, bo nie sposób było wskazać, do kogo należą konkretne fragmenty kodu genetycznego.

Teraz może się okazać, że nawet bezładna mieszanina komórek ludzkiej skóry pobrana np. z poręczy schodów w miejscu publicznym wystarczy, by dowieść, że dana osoba przebywała na miejscu.

- Oto postęp, który pozwoli na rewolucyjne zmiany we wszystkich dziedzinach kryminalistyki - zachwala David W. Craig, szef zespołu badawczego w TGRI, który opis swej metody publikuje w najnowszym numerze pisma "Public Library of Science Genetics".

Nowa metoda identyfikacji, która może wiele zrobić dla sprawiedliwości na świecie, powstała jako odprysk badań nad genetycznymi uwarunkowaniami takich schorzeń jak m.in. choroba Alzheimera.

By znaleźć w DNA mutacje, które mogą przyspieszać rozwój takich chorób, naukowcy z TGRI skupili się na najdrobniejszych możliwych różnicach między DNA dwóch osób.

Takie różnice występują na poziomie jednej litery kodu genetycznego (czyli nukleotydu). Tego rodzaju odstępstwa są nazywane fachowo polimorfizmem pojedynczego nukleotydu (w skrócie SNP).

Oparta o te różnice tzw. analiza SNP wykorzystuje około pół miliona pojedynczych liter w DNA, by wskazać, do jakiego stopnia materiał genetyczny dwóch osób się różni.

Uczeni podkreślają, że do tej pory analiza SNP nie była używana w kryminalistyce. Peter Gill z University of Strathclyde, jeden z ojców kryminalistycznej identyfikacji genetycznej, jest jednak powściągliwy w ocenie nowej metody.

- W badaniach posłużono się laboratoryjnym DNA, a nie próbkami pobranymi w miejscach zdarzenia, które z reguły są nie tylko wymieszane, ale również zanieczyszczone w inny sposób - mówi.

Dr Gill wyjaśnia również, że problemy z analizą genetyczną w sprawach karnych często nie polegają na identyfikacji DNA, lecz na ustaleniu, w jaki sposób materiał genetyczny danej osoby znalazł się w konkretnym miejscu.

Kryminolog przestrzega również, że dzisiaj łatwiej jest kogoś wrobić, ponieważ ufając w "naukowość" metody DNA, sądy zanadto obniżają kryteria dowodowe.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH