PAP/Rynek Zdrowia | 24-12-2018 17:31

Ekspertka: potrawy wigilijne są zdrowe

Potrawy spożywane przez Polaków podczas wieczerzy wigilijnej są bardzo zdrowe - informuje dr Katarzyna Kasperkiewicz z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Fot. PTWP

Buraki, ryby, kiszona kapusta, mak, ser - to produkty o dużych wartościach odżywczych. Jedyne ograniczenie zalecane przez specjalistkę przy wigilijnym stole to umiar.

- Buraki to bardzo wartościowe warzywa. Barszcz, odpowiednio przygotowany, na naturalnym zakwasie, to naprawdę bardzo zdrowa zupa. Wartość odżywcza zupy grzybowej jest nieco mniejsza, ale tu mamy z kolei bogactwo składników mineralnych. Odwołuję się jedynie do rozsądku - proponuję zjeść barszcz z uszkami, a nie uszka z barszczem, czyli powiedzmy pięć uszek i dużą ilość zupy - powiedziała.

Zdrowe są również ryby, zwłaszcza śledzie są bogatym źródłem działających przeciwzapalnie kwasów omega 3. Popularnym sposobem przyrządzania karpia jest smażenie w panierce, ale - jak podkreśla dr Kasperkiewicz - zdrowszy będzie ten w galarecie lub przyrządzony na parze, najlepiej z dużą ilością zawierających błonnik warzyw, bo to hamuje wchłanianie dużej ilości kalorii.

Kapusta kiszona i ziemniaki są w naszym klimacie doskonałym źródłem witamy C. - Kapusta jest wprawdzie ciężkostrawna, ale pomagamy sobie dodając kminek do jej gotowania. To bardzo dobre, sezonowe warzywo - powiedziała specjalistka.

Przygotowując kluski czy pierogi warto część białej mąki zastąpić pełnoziarnistą. Zdrowe są również świąteczne ciasta - piernik ze względu na dużą ilość rozgrzewających korzennych przypraw, poprawiających przemianę materii, a makowiec - bo jest lekkostrawny i jest idealnym źródło wapnia dla osób, które są na dietach bezmlecznych.

- Starajmy się nie dosładzać cukrem. Proponuję miód, ewentualnie - jeśli ktoś lubi smak naturalnych słodzików typu stewia czy ksylitol - może nimi zastąpić cukier i wtedy kaloryczność potraw jest mniejsza - wyjaśniła Katarzyna Kasperkiewicz.

Zachęca też, by docenić wigilijny kompot z suszu. - Najcenniejsze w nim są właśnie te suszone owoce - fantastycznie źródło błonnika, który pomoże w strawieniu świątecznych pyszności - zaznaczyła.

Jej zdaniem, znacznie większym od wigilijnej kolacji wyzwaniem dla naszego organizmu jest dieta w pierwszy i drugi dzień świąt, kiedy na stole pojawiają się mięsa i alkohol, spożywane często podczas wielogodzinnej biesiady. - Siedzenie przy stole od śniadanka do kolacji w drugi i pierwszy dzień świąt to naprawdę wyzwanie dietetyczne. Polecam złamanie tej tradycji i wstawanie od stołu po głównych posiłkach, najlepiej wyjść na spacer - podkreśliła dr Kasperkiewicz.

Przypomniała też, że alkohol jest bardzo kaloryczny, w dodatku naszemu organizmowi łatwiej pozyskać z niego energię, niż z jedzenia. - Organizm nie chce się męczyć, pobierze energię z alkoholu, a to, co zjemy, pójdzie w boczki. Lampka czerwonego wina na pewno nie zaszkodzi, ale już słodkie drinki są niewskazane. Zachęcam jednak, by w święta nie liczyć obsesyjnie kalorii, ucieszmy się po prostu tym czasem - zaapelowała Katarzyna Kasperkiewicz.