PAP/Rynek Zdrowia | 23-05-2019 21:32

Ekspert: na negatywne skutki zmian klimatu szczególnie narażone są dzieci i kobiety w ciąży

Oprócz nasilenia ekstremalnych zjawisk pogodowych, np. huraganów i powodzi, coraz częściej - także w Polsce - odczuwamy negatywny wpływ zmian klimatu na zdrowie - mówił w czwartek (23 maja) na spotkaniu z dziennikarzami dr hab. inż. Zbigniew M. Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

- Jeszcze niedawno wydawało się, że zmiany klimatu w Polsce to dopiero przyszłość, że będziemy je odczuwać dopiero za 30 czy nawet 40 lat. Niestety, to się już dzieje, coraz bardziej odczuwamy różnego rodzaju negatywne skutki zmian klimatu, w tym również zdrowotne - powiedział dr hab. inż. Zbigniew M. Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Był on jednym z uczestników warszawskiego spotkania ekspertów z dziennikarzami, jakie odbyło się pod hasłem "Zmiana klimatu a zdrowie".

Jak zaznaczył specjalista, w ostatnich latach nasiliły się ekstremalne zjawiska meteorologiczne i pogodowe, takie jak huragany, powodzie i grad, a także susze i fale upałów. Fale upałów, kiedy średnia temperatura przekraczała 25 st. C., odczuwaliśmy np. latem 2018 roku, z kolei wiosną 2019 r. nastąpiło nasilenie huraganów, deszczy i powodzi - mówił.

- Okres wegetacji roślin wydłużył się u nas o ponad 25 dni, licząc od 1970 r., co zwiększyło okres występowania w powietrzu wysokich stężeń pyłów roślinnych i wydłużyło zagrożenie alergiami. W 2019 r. pylenie roślin dało o sobie znać już w styczniu - przypomniał dr hab. Karaczun.

Specjalista ostrzegał jednak przed dość powszechnym w Polsce przekonaniem, że zmiany klimatu w Polsce będą "raczej korzystne". Jak jednak zaznaczył, z ich powodu ucierpi zarówno rolnictwo i produkcja żywności (i szerzej rozumiana gospodarka), jak również nasze zdrowie.

Z danych przedstawionych podczas konferencji wynika, że w porównaniu do lat 60. i 70. XX częstotliwość występowania gradu w woj. małopolskim zwiększyła się dwukrotnie, zaś w innych regionach, takich jak województwa opolskie, świętokrzyskie i śląskie - półtorakrotnie. Od 1970 r. liczba powodzi zwiększyła się czterokrotnie, a od 2004 r. - dwukrotnie.

W latach 1951-1981 susze w Polsce występowały średnio co pięć lat, a ostatnio - już co dwa lata. Poziom wód gruntowych spadł z kolei o kilka metrów. Kilkakrotnie zwiększyła się częstotliwość huraganów. W latach 80. i 90. XX w. było u nas kilka huraganów rocznie, obecnie jest ich ponad dwadzieścia. Rekordowy był 2006 r., kiedy wystąpiły aż 52 huragany.

Eksperci podkreślili, że upały zwiększają skalę hospitalizacji i zmniejszają wydajność pracy. Z danych, przedstawionych podczas warsztatów dziennikarskich wynika, że tylko w 2003 r. fala upałów w Europie spowodowała przedwczesny zgon co najmniej 70 tys. osób. Z kolei w 2010 r. w Rosji z tego samego powodu zmarło przedwcześnie 11 tys. ludzi.

Z badań w USA wynika, że na skutek upałów przedwcześnie umiera co najmniej jedna osobna na milion mieszkańców. Obserwacje na Węgrzech sugerują z kolei, że może to być od 10 do około 40 osób na 1 mln ludności.

Według dr hab. Karaczuna na negatywne zmiany klimatu szczególnie narażone są dzieci i kobiety w ciąży. - Szacuje się, że niemal 88 proc. wszystkich przypadków chorobowych związanych ze skutkami zmian klimatu występuje u dzieci poniżej 5 roku życia - dodał.

Dzieci są szczególnie narażone na odwodnienie organizmu, częściej występują u nich związane ze zmianą klimatu choroby nerek, zaburzenia psychiczne i emocjonalne. Wysokie temperatury i duża wilgotność u kobiet w ciąży zwiększają ryzyko zatrucia ciążowego, a także wcześniactwa i niskiej masy urodzeniowej.

Zmienia się geografia występowania niektórych chorób, takich jak denga, malaria i borelioza. - W 2018 r. odnotowano pierwszy zgon na dengę, wirusową chorobę tropikalną, u osoby, która nigdy nie wyjeżdżała poza granice swego kraju - wyjaśniał dr hab. Karaczun.

Zmiany te odczuwają także Polacy. Z danych przedstawionych podczas warsztatów wynika, że od 2005 r. trzykrotnie zwiększyła się w naszym kraju liczba przypadków przenoszonej przez kleszcze boreliozy. - Tego nie można wytłumaczyć jedynie lepszą rozpoznawalnością tego schorzenia - podkreślił specjalista.

Zdaniem dr hab. Karaczuna, choć czas goni, to nasz kraj wciąż ma szansę, by przystosować się do zmian klimatycznych. - Jeśli nie podejmiemy odpowiednich działań zmniejszających ilość emitowanych gazów cieplarnianych, to stracimy taką możliwość - alarmuje.

Według Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) są dowody naukowe na to, że w ciągu ostatnich 50 lat to człowiek miał największy wpływ na klimat na świecie. Jeszcze możemy zatrzymać te zmiany - przekonuje IPCC - ale mamy na to około 12 lat.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)