Dla pacjenta mogę być siostrą, ale...

Nie jestem przeciwniczką bycia siostrą dla pacjentów - pisze Katarzyna Trzpiel, pielęgniarka i autorka artykułu, który w 2011 r. zapoczątkował akcję "Tylko mój brat mówi do mnie siostro". - Moim zamierzeniem nie był manifest rozpalonych żądzą rewolucji pielęgniarek, które chcą być "paniami", tak jak można całą akcję odebrać obecnie.

Od roku śledzę losy akcji "Tylko mój brat mówi do mnie siostro". Śledzę je nie tylko dlatego, że chcę lub nie chcę być siostrą, ale również dlatego, że artykuł, który otworzył akcję napisałam ja na prośbę Redakcji Magazynu Pielęgniarki i Położnej.

Od lata 2011 zastanawiam się też, ile osób ten artykuł przeczytało i przemyślało. Moim zamierzeniem nie był manifest rozpalonych żądzą rewolucji pielęgniarek, które chcą być „paniami”, tak jak można całą akcję odebrać obecnie.

Artykuł ukazywał zarówno podłoże historyczne "siostry", jak i opinie polskich pielęgniarek i pielęgniarzy, a także porównanie, jak w innych krajach pacjenci zwracają się do pielęgniarek. Również znaczek akcji nie jest w moim przekonaniu zakazem, który wydajemy innym, ale faktycznie zwraca uwagę na odejście od podstaw historycznych i rozwój pielęgniarstwa, w którym dominują osoby świeckie z wyższym wykształceniem.

Ważne zmiany i wymagania

Nie jestem przeciwniczką bycia siostrą dla pacjentów, podobnie, jak większość moich koleżanek, które pytałam o zdanie pisząc artykuł. Jestem natomiast zagorzałą przeciwniczką przedstawiania pielęgniarek, szczególnie przez media, jako „sióstr”, które odeszły od łóżek pacjentów, które strajkują, które popełniają błędy śmiertelne w skutkach dla pacjentów.

Jestem pielęgniarką od dwudziestu lat, miałam szczęście obserwować przełomowe zmiany dla naszego zawodu, jak chociażby dotyczące systemu kształcenia ze średniego na kształcenie wyższe, powstawanie samorządu, kodeksu etyki, ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej, powstawanie organizacji zawodowych, pojawiania się nowych wyzwań i ról zawodowych w zawodzie pielęgniarki, czy otwarcia się granic Europy i świata dla naszych pielęgniarek (co świadczy o tym, że poziom polskiego pielęgniarstwa dorównuje światowemu).

Wszystkie te zmiany świadczą o tym, że od pielęgniarek wymaga się obecnie gruntownego przygotowania do zawodu, samodzielności zawodowej, mobilności, często kreatywności, wyobraźni, umiejętności radzenia sobie w najróżniejszych sytuacjach. Oczywiście żyję w Polsce i mam możliwości obserwowania pielęgniarek przy pracy – zarówno jako pielęgniarka, jak i pacjentka i zdaję sobie sprawę, z tego, jak wiele jest do zrobienia i w jakim miejscu jesteśmy w porównaniu do innych krajów. Jednak wiele sytuacji nie zależy od samych pielęgniarek, a całej organizacji systemu ochrony zdrowia.

Każdy z nas
prędzej, czy później w swoim życiu będzie miał kontakt z pielęgniarką. W różnych sytuacjach, nie tylko w chorobie, może pora pokazać społeczeństwu inne oblicze pielęgniarstwa? Zacząć budować pozytywny wizerunek tego zawodu.

Myślę, że media, w tym portale internetowe mogłyby mieć kluczową rolę w zmianie podejścia do „sióstr”, bo wizja zawodu to nie tylko forma, w jakiej się zwracamy do osób wykonujących ten zawód, ale  przede wszystkim myślenie o osobach z tej grupy zawodowej.

Czy po przeczytaniu artykułu, w którym mówi się źle o pielęgniarkach można oczekiwać, że pacjent przyjdzie do szpitala uśmiechnięty i przekonany o profesjonalizmie osób, pod których opieką będzie? Czy po informacji, że pielęgniarki odeszły od łóżek pacjent z poważnym problemem zdrowotnym może nie mieć obaw o swoje życie?

Kiedy wybuchła tzw. afera łowców skór okazało się, że wiele osób nie dzwoniło po pogotowie (przedstawiano nawet śmiertelne przypadki pacjentów, którzy woleli umrzeć niż zadzwonić po pomoc) z obawy, że zostaną uśmierceni, to pokazuje, jak bardzo jako społeczeństwo jesteśmy podatni na sugestie płynące z telewizji, prasy, internetu.

Wyobrażam sobie, że pewnego dnia widzę w gazetach, internecie, telewizji pozytywne doniesienia o pielęgniarkach, o tym, że pomagają, że ratują życie, że po prostu „dzięki Bogu” są. Mam wrażenie, że takie doniesienia poprawiłyby wizerunek pielęgniarki w oczach pacjenta, zaś pielęgniarki miałyby poczucie, że nie są społecznie wyklęte, ale mają poparcie i wsparcie mediów, społeczeństwa…

Kilka faktów
Pielęgniarki są przy pacjencie 24/7, na niektórych oddziałach, jak oddziały intensywnej terapii, ratunkowe prawie na każdym dyżurze zmagają się z problemem śmierci pacjentów, cierpieniem rodzin, stają w obliczu całkowitej bezradności wobec choroby – nikt nie jest w stanie pozostać obojętnym na taki stres przez lata pracy, ma to ogromny wpływ na pielęgniarki.

Nie ma ogólnopolskich norm zatrudnienia, jedna pielęgniarka ma często pod opieką w czasie 12-godzinnego dyżuru dwudziestu, trzydziestu pacjentów. Czasu wystarcza jej tylko na podanie leków, wykonanie zleceń. Niestety, dla osób patrzących „z boku” wygląda to tak, jakby pielęgniarki nie miały czasu dla pacjentów, bo robią inne rzeczy nie związane z pracą („piją kawę w dyżurce”, w rzeczywistości często nie mamy czasu na napicie się czegokolwiek, czy zjedzenie posiłku).

Z powodu złej organizacji pracy przez pracodawców pielęgniarki są „do wszystkiego”, m.in. wożą pacjentów na badania, zdarza się, że wywożą zwłoki pacjentów do kostnicy, bo z powodu oszczędności szpitale nie zatrudniają personelu do tych czynności. Wszystko można kazać zrobić pielęgniarce. Zdarza się, że na dyżurach nie ma salowych, więc pielęgniarki muszą też wykonywać czynności związane z utrzymaniem higieny na oddziale, rozdawać posiłki; wszystko to zabiera czas, który powinien być przeznaczony na czynności pielęgniarskie.

Praca pielęgniarki to dni i noce, święta. Często praca w kilku miejscach, wypracowywanie 200-300 godzin miesięcznie, borykanie się z problemami ekonomicznymi z powodu niskich wynagrodzeń, niewspółmiernie niskich do innych zawodów medycznych. Powoduje to stres, przewlekłe zmęczenie, brak siły na wykonywanie powierzonych obowiązków, wypalenie zawodowe.

Brakuje personelu pomocniczego oraz udogodnień w pracy, jak dźwigi do przenoszenia chorych, maty poślizgowe, a więc ciężka praca fizyczna, dźwiganie często przez jedną pielęgniarkę pacjentów ważących znacznie więcej niż ta pielęgniarka, a skutkiem tego są dolegliwości kręgosłupa i całego narządu ruchu.

Brakuje akceptacji dla samodzielności zawodowej pielęgniarek innych grup zawodowych, postrzeganie pielęgniarek przez pryzmat historyczny, jako osób, które pomagają, asystują lekarzowi.

Bariery w podnoszeniu kwalifikacji – brak wsparcia pracodawców dotyczącego pokrywania kosztów, delegowania na szkolenia. Czy odwrotnie, mimo podnoszenia kwalifikacji brak większej samodzielności, wykonywanie tych samych czynności, co przed zdobyciem kwalifikacji.

Brakuje szacunku pracodawców do pielęgniarek, bo na każde miejsce są inne chętne osoby - myślenie: "nie ta, to inna".  Brakuje wiedzy w społeczeństwie o zawodzie.

Co robią pielęgniarki
Pracują na „odcinku” z pacjentem, kierują pracą zespołu pielęgniarskiego na oddziale, zarządzają pielęgniarkami z całego szpitala, ale też: pracują w pogotowiu – jeżdżą w karetce, pracują w dyspozytorni, są koordynatorami transplantacyjnymi, pracują w środowisku pacjenta, w hospicjach, domach pomocy społecznej, w przychodniach, w szkołach.

Są wykładowcami, autorkami publikacji w prasie, autorkami książek. Pracują w samorządzie zawodowym. Tworzą organizacje pozarządowe, działają jako wolontariusze na rzecz pacjentów, rodzin pacjentów, na rzecz środowiska pielęgniarskiego. Ale przede wszystkim każda pielęgniarka jest człowiekiem, z jego normalnymi słabościami i silnymi stronami. Każda ma swoje prywatne życie, zainteresowania, pasje i każda z nas chce być tak postrzegana.

Można powiedzieć, to po co jesteś pielęgniarką, trzeba było zostać lekarzem (często słyszymy takie uwagi). Jestem pielęgniarką, bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić w życiu coś innego, pielęgniarstwo jest unikalnym zawodem, stwarza wyzwania, daje możliwość samorealizacji, poczucia satysfakcji i spełnienia i wracając do tematu, mów do mnie siostro, jeśli chcesz, ale wiedz, co się za tym (zawodem) kryje.

PS. Akcja „Tylko mój brat mówi do mnie siostro” dotyczy pielęgniarek, ponieważ do pielęgniarzy oczywiście nikt się w ten sposób nie zwraca, natomiast pozostałe fakty jak najbardziej dotyczą całej grupy zawodowej.

Czytaj też: Siostro, pani magister, a może pani pielęgniarko... Nie wiesz? Po prostu spytaj
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH