Dentyści szacują: połowa pacjentów ma problemy z zębami mądrości

Często rosną niewłaściwie lub nie wyrastają do końca. Trudno je dokładnie umyć, więc łatwiej o próchnicę. Z doświadczeń dentystów wynika, że problemy z zębami mądrości może mieć aż 50 proc. pacjentów.

– To bez wątpienia najmniej potrzebne zęby, nie odtwarzamy ich nawet w protetyce, zatrzymując się na siódemkach. Oczywiście jeśli rosną prawidłowo i właściwie o nie dbamy, są w pełni cenne dla naszego organizmu – mówi doc. Rafał Koszowski ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

– Istnieją teorie naukowe mówiące, że nasze szczęki ulegają stopniowej redukcji, ponieważ jemy coraz bardziej przetworzoną żywność, która nie wymaga tak intensywnej ich pracy. Zatem nasi potomkowie być może w ogóle będą pozbawieni ósemek. Już obecnie wielu pacjentów nie ma zawiązków ostatnich zębów trzonowych – dodaje doc. Koszowski.

Proces wyrastania zębów mądrości często nie przebiega prawidłowo – problemy tego typu może mieć do 10 proc. populacji. Zazwyczaj są one spowodowane brakiem miejsca na ósme zęby. Te wyrastają wówczas poza łukiem zębowym, nie wyrzynają się wcale lub tylko częściowo. Może to powodować ucisk np. na pęczek nerwowy lub powstawanie torbieli zawiązkowych, które w razie powikłań również mogą być bolesne. Negatywnym efektem wyrastania ósemek może być też stłoczenie sąsiednich zębów, co rodzi kolejne patologie i sprzyja próchnicy, bo zęby trudniej wyczyścić.

Decyzję w sprawie źle rosnących ósemek stomatolog podejmuje na podstawie zdjęcia RTG. Czasami konieczne jest ich usunięcie, choć może być i tak, że zabieg grozi tyloma komplikacjami, że odstępuje się od niego na rzecz okresowej obserwacji, jeśli tylko pacjent nie ma żadnych uciążliwych objawów.

Z praktyki dr Romana Borczyka z Kliniki Implantologii i Stomatologii Estetycznej w Katowicach wynika, że różnego rodzaju patologie związane z ósemkami ma aż 50 proc. jego pacjentów. W przypadku około 20 proc. pacjentów ósemki w ogóle nie wyrosły, ponieważ nie było zawiązków lub zatrzymały się w kości, u 30 proc. wyrosły nieprawidłowo.

– Na Zachodzie standardowo usuwa się wszystkie ósemki, które nie wyrosły prawidłowo do 16-18 roku życia, by uniknąć komplikacji w przyszłości. U nas lekarze nie decydują się na taki zabieg, zwłaszcza u młodych ludzi, którzy nie mają żadnych dolegliwości. Tym bardziej, że zabieg usunięcia ósemek należy do najtrudniejszych w chirurgii stomatologicznej – ocenia dr Borczyk.

Teoretycznie ósemki mogą być przydatne do przeszczepu w miejsce zęba, który straciliśmy lub który wcale nie wyrósł. Według dr Borczyka, takie zabiegi mają wciąż raczej charakter eksperymentalny. 

– Osobiście nie zdecydowałbym się na taki przeszczep ani u siebie, ani u swojego pacjenta. Zdecydowanie bezpieczniejszy jest implant, który nie jest w dodatku narażony na próchnicę czy paradontozę – podkreślił dr Borczyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH