Choroby dietozależne, czyli nie wiemy co jemy

Część dolegliwości, na które zapadamy, to tzw. choroby dietozależne. Czas wakacyjnych urlopów jest dobrą porą, by bez zabiegania, na spokojnie przyjrzeć się temu co jemy. Zdaniem dr Małgorzaty Drywień, dietetyka z Katedry Żywienia Człowieka Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, aby zminimalizować ryzyko niektórych chorób warto zweryfikować sposób odżywiania.

Rynek Zdrowia: Jeszcze do niedawna powszechne było przekonanie, że odpowiedzialność za wystąpienie danej choroby ponoszą geny. Obecnie coraz częściej się mówi, że w wielu przypadkach do zachorowania prowadzi niezdrowy tryb życia, w tym nieprawidłowa dieta... 

Małgorzata Drywień: Rola prawidłowego odżywiania w naszym dobrostanie zdrowotnym jest nie do przecenienia. Widać to na przykładzie tzw. społeczeństw dobrze odżywionych, gdzie występuje duży odsetek osób otyłych. Okazuje się, że to iż ludzie mają pod dostatkiem pożywienia nie jest równoznaczne z tym, że są dobrze odżywieni. Najczęściej bowiem konsumują żywność wysoko przetworzoną zawierająca mało witamin i mikroelementów. Mamy wówczas do czynienia z tzw. ukrytym głodem organizmu. Jemy dużo, tyjemy, ale jesteśmy nieodżywieni, bo mamy mało tych cennych składników jak minerały i witaminy.

W zasadzie, w tej chwili przy każdym schorzeniu podkreśla się znaczenie prawidłowego żywienia. Prawidłowe odżywiania może albo pełnić funkcję profilaktyczną, albo może spełniać rolę terapeutyczną, albo może też to leczenia ułatwiać. Widać to chociażby w odniesieniu do chorób nowotworowych niezwiązanych zupełnie z przewodem pokarmowym. Tutaj również podkreśla się znaczenie żywienia zwłaszcza podczas podawania cytostatyków.

- Kiedy przestrzeganie diety jest niezbędne w procesie terapeutycznym?

- Organizm ludzki jest tak skonstruowany, że bardzo szybko daje sygnały iż coś jest nie tak. Pierwszymi z nich są pojawiające się zaparcia czy zgagi. Takie zmiany mogą być już sygnałem, że coś się dzieje nie tak i wtedy koniecznie należałoby zasięgnąć porady dietetyka. Kiedy pojawia się konkretne schorzenie, jak np. choroba serca, cukrzyca, choroba nerek czy zaawansowana choroba wątroby to już jest ten etap, kiedy odpowiednie żywienie wspomaga proces terapeutyczny. Dlatego należałoby dużo wcześniej zacząć prawidłowo się odżywiać, żeby do takich stanów nie dopuścić.

Odpowiednio ułożony jadłospis może skutecznie uzupełniać leczenie. Jednak ułożenie go nie jest zadaniem łatwym. U osoby zmagającej się z dolegliwościami związanymi z niewłaściwym odżywianiem musi on bowiem uwzględniać nie tylko zapotrzebowanie energetyczne i być dobrze zbilansowany, ale także właściwie wpływać na pracę organizmu i uwzględniać zalecenia lekarza.

- A co w sytuacji, gdy jesteśmy zdrowi, i nie zwracamy uwagi na drobne sygnały, które daje nam nasz organizm, albo też nie potrafimy ich rozpoznać? Czy mimo wszystko powinnyśmy skorzystać z porady dietetyka?

- Do dietetyka powinien udać się każdy, kto już zaczyna decydować o sobie, czyli wkracza w wiek dorosły. Wtedy najłatwiej skorygować błędy dietetyczne wyniesione z domu. Dlatego tak naprawdę to młodzież w wieku gimnazjalnym, licealnym powinna już zasięgać porady specjalisty od żywienia. Pamiętajmy też, że im wcześniej to zrobimy tym lepiej.

Ostatnie obserwacje wskazują, że bardzo dobre rezultaty odnosi edukacja dzieci w przedszkolu. Dlatego, że dzieci w tym wieku zaczynają wymagać od swoich rodziców większego zwracania uwagi na żywienie. Jeżeli dzieci w przedszkolu mają program edukacyjny przedstawiony w takiej formie że im się podoba i zachęcający do prawidłowego żywienia, to zaczynają wywierać presje na swoich rodziców sugerując im, co jest zdrowe, zalecane przez panią a co nie.

- Rynek usług dietetycznych rośnie z roku na rok, czy to efekt tego, że Polacy coraz chętniej korzystają z porad specjalistów?

- Trudno mi ocenić jednoznacznie jak dużo osób korzysta z tego rynku i ewentualnie jaki jest to profil. Z uwagi jednak na większą świadomość społeczeństwa i wiedzę na temat wpływu diety na naszą skłonność do chorób pojawia się grupa osób, które przywiązują większą wagę do tego, co znajduje się na ich talerzach. To te osoby, które mają świadomość tego, że sposób odżywiania się wpływa nie tylko na figurę, ale też na stan zdrowia, a na choroby dietozależne mogą być narażone także osoby, które nie mają nadwagi. Istotna bowiem jest nie tylko masa ciała, ale też poziom tłuszczu w organizmie, który wpływa na otłuszczenie narządów wewnętrznych.

Można przypuszczać, że taką grupą dominującą, która najchętniej udaje się do dietetyka są osoby których praca wymaga, żeby ich wizerunek był odpowiedni; nie mogą przytyć czy też nie chcą przytyć, czy też muszą dobrze wyglądać. Druga grupa to osoby już chore.

RZ: - Podążając niejako za zainteresowaniem zdrowym stylem życia, coraz więcej uczelni otwiera kierunki dietetyczne. Czy nie grozi nam w tym wypadku „nadprodukcja” dietetyków?

MD: - W pewnym momencie pewnie rynek się nasyci. Ale na pewno to jeszcze nie jest ten czas. Można to faktycznie na przyszłość przewidzieć tym bardziej, że te kierunki są naprawdę oblegane. Jednak należy pamiętać, że aż do 2007 roku jedynie wydział żywienia przy SGGW, był jedyną uczelnią, która kształciła dietetyków. Dopiero po tym roku kierunki dietetyczne zostały uruchamiane na uczelniach medycznych i w innych szkołach wyższych. Jest to tak naprawdę dopiero trzeci rocznik dietetyków, który wchodzi na rynek z innych uczelni. Nie jest to więc jeszcze tak spora grupa specjalistów. Ponadto trzeba pamiętać, że dietetyka na uczelniach medycznych jest, podobnie jak kierunki lekarskie, limitowana przez resort zdrowia.

Zwróciłabym uwagę na inny problem. Moim zdaniem o wiele istotniejszy. Od pewnego czasu występuje sprzeczność w kształceniu i podejściu do dietetyków na rynku usług medycznych. Ostatnio obserwuje się redukcję tych stanowisk w szpitalach. Szpitale zaczynają zwalniać dietetyków, pozbywają się tych stanowisk pracy z uwagi na oszczędności. Oczywiście konieczne jest utrzymywanie tych stanowisk w poradniach diabetologicznych, ale i tu jak się okazuje bardzo często te funkcje spełniają pielęgniarki, i one udzielają porad żywieniowych.

RZ: - Czy Pani zdaniem pielęgniarka mogłaby zastąpić żywieniowca, czy lepiej żeby jednak na tym stanowisku był dietetyk?

PMD: - Pielęgniarka jest osobą wyszkoloną, jednak w wąskim zakresie. Program szkoleniowy, który przeszła jest ograniczony, dlatego zarówno lekarze, jak i pielęgniarki nie mają wystarczającej wiedzy na temat żywienia a przede wszystkim żywności. Żeby żywić, trzeba mieć dobre rozeznanie czym tak naprawdę żywić, bo nie wystarczy znać skład żywności żeby powiedzieć, że np. czekolada jest świetnym źródłem żelaza i magnezu. To oczywiście jest prawda tylko, że z tego źródła człowiek jest wstanie przyswoić jedynie jeden procent. To jest tak, jak z chorobą. Można mieć wiedzę, można o czymś poczytać, ale żeby to dobrze zinterpretować potrzebujemy profesjonalisty. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH