Chirurdzy jadą do Tanzanii: pomożemy tym, którzy znikąd nie otrzymaliby pomocy

Planujemy w ciągu 10-11 dni przeprowadzić około 80 zabiegów. Pozostałe 8 dni wyprawy przeznaczone są na podróż i organizację naszej pracy w Kiabakari, w północno-zachodniej Tanzanii - mówi Sławomir Kozieł, lekarz rezydent z oddziału chirurgii Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej, który już po raz piąty jedzie do Afryki z misją humanitarną.

Rynek Zdrowia: - W ostatnim dniu sierpnia wyruszy Pan wraz z innym chirurgiem Przemysławem Ślezińskim do Afryki na wyprawę, której celem jest niesienie pomocy medycznej. Co Panu tam znowu po raz kolejny każe jechać i to w czasie urlopu?

Sławomir Kozieł: - Każdy, kto choć raz pojedzie do Afryki, musi zmierzyć się refleksją, że w Polsce, w Europie żyjemy we wspaniałym świecie. Jesteśmy uprzywilejowanymi wybrańcami losu, członkami grupy kilkunastu procent najbogatszych ludzi na świecie. To widać dopiero z tamtej perspektywy. Tamtejsi ludzie, przy niesamowitej biedzie i trudach życia codziennego, potrafią znosić swoje położenie z godnością i pogodą ducha. To jest imponujące. Spory wysiłek, który wkładamy w organizację tego wyjazdu równoważy satysfakcja, że pomożemy komuś, kto znikąd nie otrzymałby pomocy.

- To już Pana piąty wyjazd do na kontynent afrykański, do pracy za dobre słowo. Kiedy był pierwszy?

- Pierwszy raz pojechałem do Afryki z ramienia Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego zaraz po ukończeniu studiów na wydziale lekarskim Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu w 2007 roku. Wyjazd trwał 3 miesiące. Nie był to projekt stricte medyczny, bardziej edukacyjny. Przyglądałem się, jak wyglądają warunki pracy w kilku miejscowych szpitalach.

Zaprzyjaźniłem się z Ghanijczykiem, który pracował przez wiele lat w Niemczech, a na emeryturze wrócił do swojego kraju i prowadzi oddział chirurgiczny. Cztery razy wyjeżdżałem z organizacją brytyjską Operation Hernia. Byłem w Ghanie i Gambii. W zeszłym roku po raz pierwszy sam zorganizowałem misje medyczną.

- Gdzie teraz?

- Do Tanzanii. To moja druga samodzielna inicjatywa, ale pierwsza wyprawa do kraju, w którym nigdy nie byłem. Tam gdzie będziemy nie ma funkcjonującej sali operacyjnej, co stwarza dodatkowe wyzwania. Zaprosiłem do udziału w wyjeździe chirurga Przemysława Ślezińskiego, kolegę z oddziału w którym pracuję. Na wyjazd wykorzystujemy nasze urlopy wypoczynkowe.

Wcześniej mogłem sobie pozwolić na 2-3 miesięczne wyjazdy, obecnie - ze względu na specjalizację i rodzinę - jedynie 2-3-tygodniowe. Aby maksymalnie dobrze wykorzystać ten czas, skoncentrowaliśmy się na jednym problemie medycznym: operacji przepuklin pachwinowych. Planujemy w ciągu 10-11 dni operacyjnych przeprowadzić około 80 zabiegów. Pozostałe 8 dni wyprawy przeznaczone są na podróż i organizację naszej pracy na miejscu.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH