PAP/Rynek Zdrowia | 07-10-2019 16:40

Bułgaria: kolejny protest pielęgniarek i nowe obietnice rządu ws. podwyżek

Do kolejnego protestu pielęgniarek z udziałem setek osób z całego kraju doszło w poniedziałek (7 października) w Sofii. Pielęgniarki protestują od ponad pół roku, domagając się podwyżek. Po spotkaniu z wicepremierem Tomisławem Donczewem otrzymały kolejną obietnicę.

Bułgarskie pielęgniarki domagają się podwyżki do 900 lewów (450 euro). Fot. Archiwum

Poniedziałkowy protest, zorganizowany przez największą centralę związkową w kraju KNSB (Konfederacja Niezależnych Związków Zawodowych), był najliczniejszy z dotychczasowych.

Pielęgniarki, wśród których przeciętne wynagrodzenie wynosi obecnie ok. 650 lewów (375 euro), a w niektórych regionalnych szpitalach nie przekracza 500 lewów (250 euro), domagają się podwyżki do 900 lewów (450 euro).

Na spotkaniu lidera KNSB Płamena Dimitrowa i przedstawicielek pielęgniarek z Donczewem i ministrem zdrowia Kiriłem Ananiewem protestujący otrzymali kolejną obietnicę - 200 mln lewów (100 mln euro) dodatkowego finansowania na służbę zdrowia w 2020 r. Z tej sumy 75 proc. ma być przeznaczone na podwyżki - zapewnił wicepremier. Do końca roku mają być podpisane nowe umowy zbiorowe, gwarantujące podwyższone płace - dodał Donczew.

Podwyżki mają jednak dostać tylko pielęgniarki w szpitalach; w przypadku ich koleżanek w przychodniach, przedszkolach i szkołach sytuacja nie jest już taka pewna.

- Jeśli o nie chodzi, jestem umiarkowanym pesymistą - przyznał Dimitrow.

Po spotkaniu pielęgniarki przerwały protest, lecz część z nich z powątpiewaniem oceniała szanse na realizację nowych obietnic. W kwietniu po pierwszym masowym proteście premier Bojko Borisow obiecał 50 mln lewów (25 mln euro) na podwyżki, które pielęgniarki miały otrzymać już w maju, a najpóźniej w czerwcu. Pieniądze jednak nie przyszły i protesty wznowiono. Jak się okazało, tydzień po decyzji o przyznaniu 50 mln rząd zredukował tę kwotę do 6 mln (3 mln euro), a uchwała w tej sprawie została utajniona.

Po wycieku informacji o tej sprawie ze środowisk lekarskich w miniony piątek oficjalnie przyznał to w parlamencie minister zdrowia Ananiew. Zmianę wytłumaczył faktem, że w Bułgarii szpitale są spółkami prawa handlowego, a prawo unijne zakazuje takim jednostkom finansowe wsparcie ze strony państwa. Po nagłośnieniu skandalu odmówił podania się do dymisji.

Zmiana statutu szpitali jest jednym z postulatów stale podnoszonych podczas protestów lekarzy i pielęgniarek.