Donald Tusk zapewnia, że rząd jest zdecydowany na przeprowadzenie zmian w KRUS-ie, a propozycje przedstawi jeszcze w 2008 roku.
W 2008 roku wydatki mają opiewać na ponad 16 mld zł. Na tę kwotę złożą się przede wszystkim podatnicy, bo dotacja z budżetu państwa ma wynieść prawie 15 mld zł. Mowa o Krajowej Kasie Ubezpieczenia Rolników (KRUS).
Jest filarem zabezpieczenia społecznego rolników: wypłaca emerytury, renty, zasiłki pogrzebowe, opłaca za rolników składki na ubezpieczenie zdrowotne. Te ostatnie to niewielka pozycja w planie finansowym KRUS - zaledwie 1,3 mld zł.
KRUS-em kieruje prezes, obecnie Jacek Dubiński, powołany na to stanowisko przez premiera Jarosława Kaczyńskiego. Dysponuje trzema państwowymi funduszami celowymi:
a ponadto:
KRUS podzielony jest na centralę, 16 oddziałów regionalnych i ponad 200 placówek terenowych. Co roku KRUS otrzymuje olbrzymią dotację z budżetu państwa; dzięki niej wypłaty świadczeń emerytalno-rentowych z ubezpieczenia społecznego rolników są w ogóle możliwe. Kasa zatrudnia ponad 6 tys. osób.
Kto płaci składki?
Rolnicy niewiele dopłacają do swoich świadczeń. Łącznie składka (kwartalna!) na ubezpieczenie emerytalno-rentowe oraz chorobowe, wypadkowe i macierzyńskie wynosi 257 zł. Rolnicy opłacają ją niezależnie od tego, czy posiadają duże gospodarstwo, czy też kilka hektarów nie najlepszej ziemi. Nie opłacają składki na ubezpieczenie zdrowotne. Powód jest prosty: nie są płatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych, a system finansowania ochrony zdrowia jest związany z tym właśnie podatkiem.
- Kiedy na początku lat 90. opracowywano założenia nowego systemu gospodarczego, istotne było to, aby ludność nie odczuła żadnej zmiany pod względem obciążeń finansowych. Dlatego nikt chyba nawet nie wpadł na pomysł, by rolników oskładkować; budżet państwa wziął to na siebie - wspomina ówczesny poseł Unii Wolności Marek Balicki.
Efekt jest taki, że składka jest ustalana na podstawie ceny kwintala żyta i opłacana przez budżet państwa. Problem w tym, że od kilku lat pracownicy, poza składką na ubezpieczenie zdrowotne zawartą niejako w ich podatku od dochodów osobistych, dopłacają jeszcze ze swojej kieszeni. Rolnicy tego obowiązku nie mają. Natomiast renciści i emeryci rolni ze swoich niskich świadczeń składkę na ubezpieczenie zdrowotne odprowadzają.
KRUS, oprócz zbierania składek, wypłaca rolnikom rozmaite świadczenia. Liczba ubezpieczonych, podobnie jak i świadczeniobiorców KRUS, podlega sporym fluktuacjom. W 1991 roku w Kasie ubezpieczonych było prawie 1,8 mln osób (świadczenia pobierała wówczas podobna liczba osób); w 1996 r. - 1,4 mln (świadczeniobiorców było wtedy nieco ponad 2 mln), a w 2006 r. - ponad 1,6 mln (ok. 1,5 mln świadczeniobiorców).
Pełna treść raportu o KRUS - Rynek Zdrowia, nr 2/31 (luty 2008 r.).
Kochanym dzieckiem prezesa KRUS Romana Kwaśnickiego jest lokalny KRUS w Szklarskiej Porębie. To własnie w Szklarskiej Porębie Roman Kwaśnicki kiedyś był dyrektorem (1998-2006). Niedawno ogłoszono konkurs na nowego dyrektora KRUS w Szklarskiej Porębie. Termin składania ofert już minął i zgodnie z przepisami do 9 sierpnia 2008 komisja konkursowa ma wybrać nowego dyrektora. Jednak już teraz prezes Kwaśnicki "namaścił" zwyciężcę konkursu i ma nim zostać Ryszard Barej z Jeleniej Góry, notabene bardzo bliski znajomy Kwaśnickiego. Wszyscy są tym zbulwersowani, bo to jawne łamanie prawa i kpina z demokracji.