Co najmniej kilka przyczyn stało się powodem wielomiesięcznych oczekiwań na wizytę u niektórych specjalistów, przyczyn dość lekceważonych przez kolejnych szefów resortu zdrowia. Prof. Religa jako minister z niedowierzaniem mówił o ewentualnym niekorzystnym wpływie emigracji polskich lekarzy i wierzył, że owe braki wyrówna się w prosty sposób emigrantami zza wschodniej granicy. Tymczasem w ciągu ostatnich czterech lat – jak powiedział podczas konferencji „Rynku Zdrowia” Konstanty Radziwiłł – prezes Naczelnej Izby lekarskiej, do samorządu lekarskiego o wydanie zaświadczenia umożliwiającego wyjazd za granice wystąpiło 7270 lekarzy i w tym samym czasie zatrudnienie w Polsce znalazło 34 cudzoziemców.
Obecny minister zdrowia, Ewa Kopacz uważa, że to nie brak lekarzy, ani pieniędzy wydłużył czas oczekiwania na wizytę u specjalistów, ale większa świadomość. Ona to powoduje, iż z każdą – nawet najmniejszą – dolegliwością biegniemy do specjalisty. Czy to jednak pacjent ma wiedzieć, że jest zdrowy, skoro mu się wydaje, że jest chory i tylko... specjalista może go wyprowadzić z tego błędnego mniemania?
MZ przypomina o konsekwencjach ustawy o działalności leczniczej