Tym bardziej, że porozumienie rządu australijskiego z producentem kończy się w 2012 roku. Wkrótce rozpoczną się nowe negocjacje, a dodatkowe informacje o efektach terapii mogą być argumentem władz w walce o osiągnięcie jeszcze bardziej korzystnych warunków.
Refundacja leku tak, zabiegu nie
Zdaniem profesora, środowisko medyczne stara się postępować odpowiedzialnie. Dotyczy to chociażby zaprzestania kontynuacji terapii, jeżeli pacjenci są zbyt późno zdiagnozowani, z zaawansowanymi zmianami. Jeśli niewiele wskazuje na to, że można pomóc takiemu pacjentowi, terapia lucentisem nie jest kontynuowana. Podobnie jest w przypadku, gdy leczenie okazuje się nieskuteczne. Jeśli nie ma poprawy, terapia jest przerywana.
Pewnym ograniczeniem do leczenia AMD w Australii może być zasada odpłatności za sam zabieg. Pacjent nie płaci za refundowany lek, płaci jednak ok. 200-300 dolarów australijskich za zabieg jego podania. Lucentis jest podawany niemal wyłącznie w prywatnych gabinetach zabiegowych.
– Doszliśmy do wniosku, że podawanie preparatu w warunkach szpitalnych sparaliżowałoby nasz system. Placówki publiczne wykonują sporadycznie iniekcje, ale bardziej na zasadzie zapewnienia do nich dostępu tym, których nie stać na zapłacenie za świadczenie w prywatnym gabinecie. Po 12 miesiącach pacjent może starać się o dofinansowanie tych zabiegów przez płatnika – dodaje prof. Paul Mitchel.
Czytaj więcej: AMD | zwyrodnienie plamki żółtej (AMD) | lucentis | ranibizumab (Lucentis) | PBAC | Paul Mitchel
MZ przypomina o konsekwencjach ustawy o działalności leczniczej