Trzeba zwiększyć wydatki na wczesną rehabilitację po udarze mózgu Trzeba zwiększyć wydatki na wczesną rehabilitację po udarze. Fot. PTWP

Średnio co osiem minut ktoś w Polsce doznaje udaru mózgu. Blisko 60 proc. chorych umiera w ciągu pierwszego roku. To dwukrotnie więcej niż w Europie Zachodniej i USA - informuje "Gazeta Wyborcza".

Co roku około 70 tysięcy Polaków doznaje udaru mózgu, a statystyki mogą się pogarszać, bo społeczeństwo się starzeje, a młodzi pracują na udar niezdrowym trybem życia. Ryzyko rośnie przy nadciśnieniu, zaburzeniach rytmu serca, wysokim cholesterolu, cukrzycy, otyłości.

Ale osoba z udarem, nawet jeśli szybko znajdzie się w szpitalu, niekoniecznie od razu dostanie właściwą pomoc. Najgorzej jest w weekendy - bywa, że brakuje lekarzy, którzy szybko ocenią uszkodzenia mózgu i podejmą odpowiednie leczenie.

Rehabilitacja powinna zacząć się od razu, gdy chory jeszcze leży w łóżku. Wprost z oddziału udarowego 30 proc. chorych, czyli 21 tys. Polaków, powinno być kierowanych na co najmniej kilkutygodniową intensywną rehabilitację, by mogli odzyskać samodzielność - ponownie chodzić, mówić itd. W praktyce taką pomoc otrzymuje tylko ok. 13 tys. chorych rocznie.

Prof. Maciej Krawczyk, kierownik Zespołu Fizjoterapii w II Klinice Neurologii w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, uważa, że zwiększone powinno być finansowanie wczesnej rehabilitacji, w ciągu pół roku po udarze. To wtedy się decyduje, czy chory będzie chodził, wróci do pracy.

Jego zdaniem pieniądze można nawet przesunąć z wydatków na rehabilitację przysługującą w kolejnych latach po udarze. Zauważa, że na Zachodzie w finansowanie późniejszej pomocy włączają się samorządy i tłumaczy, że to zwykła kalkulacja, bo koszt pozostawienia chorych bez opieki jest dla społeczeństwa ogromny.

Tymczasem w Polsce, gdy bliskich chorego na to stać, szukają pomocy prywatnie. Biorą pożyczki, bo miesięczny pobyt w prywatnym ośrodku z rehabilitacją neurologiczną kosztuje co najmniej 5 tys. zł. Jeśli fizjoterapeuta i neurologopeda przychodzą do domu, biorą za godzinę średnio 100 zł. Do tego leki, pampersy, opiekun. Gdy takiej pomocy nie ma, ktoś musi rzucić pracę, by zająć się chorym.

Czytaj: www.wyborcza.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH