Specjaliści: osoby z chorobą Parkinsona mogą być aktywne zawodowo FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Chorzy cierpiący na zaawansowaną chorobę Parkinsona nie muszą zamykać się w domu. Dzięki odpowiedniej terapii mogą prowadzić normalne życie i być aktywnymi zawodowo - przekonywała w piątek w Warszawie dr Magdalena Boczarska-Jedynak z Instytutu Zdrowia w Oświęcimiu.

Z danych przedstawionych na spotkaniu z dziennikarzami wynika, że w Polsce na chorobę Parkinsona cierpi już 100 tys. osób, ale ich liczba stale rośnie. Są oni leczeni powszechnie dostępnymi lekami doustnymi zawierającymi lewodopę, będącą prekursorem dopaminy i przekraczającą barierę krew-mózg.

- W początkach choroby łatwo pacjenta usprawnić tymi preparatami, podobnie jak poprawia się stan chorych na cukrzycę, którzy wymagają zażywania insuliny - powiedziała neurolog dr Magdalena Boczarska-Jedynak. Cierpiący na chorobę Parkinsona częściowo odzyskują sprawność, mogą prowadzić normalne życie i kontynuować pracę zawodową.

- Z czasem leki przestają działać. Chorzy muszą stosować coraz większe ich dawki, niektórzy pacjenci zamiast dwa, trzy razy dziennie zażywają je nawet 8-10 razy, żeby mogli funkcjonować, gdyż efekt terapeutyczny ustępuje już po 60-90 minutach, a czasami nawet szybciej - wyjaśniała specjalistka.

Po 5, 10 lub 15 latach chorzy zwykle przestają reagować na leki doustne i wymagają zastosowania ciągłej stymulacji dopaminergicznej. Zapewniają ją nowe technologie, takie jak głęboka stymulacja mózgu (deep brain stimulation - DBS) oraz tzw. terapia infuzyjna.

- DBS polega na tym, że do określonych struktur mózgu wszczepia się elektrody, które po wpływem impulsów elektrycznych poprawiają sprawność chorego - tłumaczyła dr Boczarska-Jedynak. Ta metoda wykorzystywana jest w naszym kraju od 15 lat.

Od niedawna dostępny jest u nas dojelitowy wlew lewodopy zapewniający chorym stały dopływ dopaminy, ponieważ tak podany lek dobrze się wchłania i płynie wraz z krwią do mózgu. Efekt terapeutyczny tej metody jest podobny, czyli utrzymanie chorego w lepszej sprawności.

- Są jeszcze dwie metody, które nie są jeszcze w Polsce refundowane - powiedziała specjalistka. Jedna z nich to pompa apomorficzna (infuzja podskórna), a kolejna to rotyngotyna podawana w plastrach, która daje efekt podobny jak dopamina. Po naklejeniu na skórę zapewnia również zapewnia ona stały dopływ leku.

Zdaniem dr Boczarskiej-Jedynak, do głębokiej stymulacji mózgu nadaje się 10-20 proc. pacjentów z chorobą Parkinsona. Nie mogą oni przekroczyć 70. roku życia, a choroba musi trwać co najmniej 5 lat, ale nie więcej niż 15 lat. Przeciwwskazaniem są zaburzenia psychiczne, w tym depresja, a także otępienie oraz poważne choroby współistniejące.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH