Ekspert: szybkie wezwanie pomocy decyduje o skuteczności leczenia udarów Prof. Agnieszka Słowik: - Szybkie wezwanie pomocy decyduje o skuteczności leczenia udarów. Fot. Archiwum

Im szybciej wezwiemy pomoc, tym większa jest szansa na uratowanie chorego z udarem mózgu i uchronienie go przed niepełnosprawnością - powiedziała w czwartek (30 marca) na spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie prof. Agnieszka Słowik CM UJ w Krakowie.

Z przedstawionych na konferencji danych wynika, że co roku w Polsce zdarza się 86 tys. udarów mózgu, najczęściej u osób w wieku 65 lat, jedynie 5 proc. chorych to ludzie przed 45. rokiem życia. Nieco częściej udar występuje u mężczyzn.

Prof. Słowik, która jest kierownikiem Katedry i Kliniki Neurologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie zaznaczyła, że najgorzej rokuje udar krwotoczny, wywołany wylewem krwi do mózgu. W aż połowie przypadków kończy się on zgonem. Jednak ten rodzaj udaru zdarza się rzadziej, stanowi jedynie 10 proc. przypadków tego schorzenia.

Najczęściej występują udary niedokrwienne, spowodowane zakrzepem blokującym tętnice mózgowe, czego skutkiem jest niedokrwienie i obumarcie części mózgu. Na ten typ udaru przypada 90 proc. przypadków tego schorzenia, a jego śmiertelność jest nieco mniejsza i nie przekracza 20-30 proc.

- W każdym przypadku udaru decydujące znaczenie ma to, jak szybko do chorego zostanie wezwana pomoc. Każda zwłoka zmniejsza zarówno szanse przeżycia, jak i uniknięcia ciężkiej niepełnosprawności - podkreśliła prof. Słowik.

Neurolodzy mówią o tzw. oknie terapeutycznym, czyli czasie, w którym można u pacjenta zastosować leczenie zmniejszające skutki wylewu krwi do mózgu lub jego niedokrwienia. W przypadku najczęściej występującego udaru niedokrwiennego jest tylko 4,5 godziny na to, żeby podać choremu leki trombolityczne - rozpuszczające zakrzepniętą krew i przywracające jej dopływ do mózgu.

- Jeśli nie pomogą leki, chorego można jeszcze poddać trombektomii mechanicznej, czyli małoinwazyjnemu usunięciu zakrzepłej w naczyniu krwi - wyjaśniała prof. Słowik. Taki zabieg można przeprowadzić w ciągu sześciu godzin od wystąpienia pierwszych objawów udaru.

W wyjątkowych sytuacjach trombektomię mechaniczną można przeprowadzić jeszcze w siódmej godzinie - o ile część mózgu, w którym doszło do niedokrwienia, nie została jeszcze całkowicie zniszczona (wykazuje to obrazowanie mózgu z użyciem tomografii komputerowej). Przez pewien czas część neuronów, mimo niedokrwienia, nie ulega jeszcze dewastacji i takie leczenie może je uratować przed obumarciem (związane z nim zmiany są już bowiem nieodwracalne).

Prof. Słowik zaznacza, że chorego trzeba jak najszybciej przewieźć karetką lub helikopterem do jednego z tzw. oddziałów udarowych. Są one w całym kraju, w sumie - ponad 180. Specjaliści w tych ośrodkach mają największe doświadczenie w ratowaniu chorych z udarem.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH