Eksperci: mamy zbyt restrykcyjne przepisy ws. dostępności leków przeciwko SM Prof. Adam Stępień

W Polsce za późno zaczynamy leczyć chorych na stwardnienie rozsiane (SM), dlatego uzyskujemy gorsze wyniki terapii niż w innych krajach - alarmują eksperci. Oceniają, że przez to młodzi pacjenci szybciej stają się niepełnosprawni, a pieniądze na ich leczenie są marnowane.

Neurolodzy oraz przedstawiciele pacjentów mówili o tych problemach w piątek podczas konferencji prasowej w Warszawie.

Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego (PTSR) zaprezentowało na niej postulaty, których spełnienie może znacznie poprawić opiekę na chorymi na SM w naszym kraju. Zgodnie z zapowiedzią przewodniczącego PTSR Tomasza Połcia, postulaty te zostaną w najbliższym czasie przekazane ministrowi zdrowia.

Dr Jacek Zaborski, neurolog z Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie podkreślił, że w przypadku SM już od początku choroby proces niszczenia tkanki nerwowej mózgu toczy się nieubłaganie i powoduje stopniowe zmniejszanie się objętości mózgu.

- Rozpoczęcie efektywnej terapii jak najszybciej po zdiagnozowaniu choroby może spowolnić, a nawet zahamować jej rozwój. Dlatego, podobnie jak w przypadku udaru mózgu, również w przypadku SM przyjęło się mówić, że "czas to mózg" - zaznaczył specjalista.

Według niego w wielu krajach UE leczenie jest rozpoczynane w ciągu kilku miesięcy od diagnozy. - Na Słowacji np. ustawodawca nakazuje rozpoczęcie leczenia immunomodulującego do trzech miesięcy po rozpoznaniu SM. Późniejsze wdrożenie terapii uważane jest za błąd w sztuce lekarskiej - powiedział neurolog.

Przypomniał, że w Czechach okres ten jest jeszcze krótszy i wynosi jeden miesiąc. - W Polsce pół roku zajmuje przeprowadzenie prawidłowej diagnostyki z powodu oczekiwania na rezonans magnetyczny, a kolejny rok zajmuje oczekiwanie na rozpoczęcie terapii (w ramach programu lekowego - PAP) - wyjaśnił dr Zaborski.

Prof. Adam Stępień, kierownik Kliniki Neurologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie zwrócił uwagę, że z w Polsce bardzo duży odsetek chorych na SM nie jest leczonych.

- Mamy olbrzymi problem z dostępnością do leków. Obecnie dostępne są leki pierwszej linii, ale bardzo mały odsetek pacjentów jest leczony nowoczesnymi lekami drugiej linii, a najnowsze leki, które pojawiły się w ostatnich latach, nie są w ogóle dostępne ze względu na brak refundacji, a bariera cenowa jest taka, że pacjent nie jest w stanie sobie ich kupić - tłumaczył neurolog.

Według niego na tle Europy wypadamy fatalnie. - Z danych z 2013 roku wynika, że odsetek leczonych pacjentów z SM jest u nas najniższy, jesteśmy na szarym końcu - powiedział prof. Stępień. Jak zaznaczył, na podstawie różnych szacunków w Polsce leczonych powinno być ok. 30 tys. pacjentów z SM.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH