Po raz pierwszy od dwóch lat Śląski Uniwersytet Medyczny nie musiał organizować naboru uzupełniającego na studia dla pielęgniarek i położnych.
O 100 indeksów na położnictwie na SUM walczyło 162 chętnych. Na pielęgniarstwie wolnych pozostało zaledwie 17 miejsc.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, pierwszy przypadek, kiedy katowickiej uczelni nie udało się zapełnić 200 miejsc na studiach pielęgniarskich, miał miejsce w 2008 r. Dodatkowy nabór trzeba było zorganizować również w 2009 r.
W opinii prof. Violetty Skrzypulec-Plinty, dziekana Wydziału Opieki Zdrowotnej, na brak kandydatek podziałały strajki płacowe i opinie o braku partnerskiej współpracy pielęgniarek z lekarzami.
Obecnie tendencja odwróciła się. Uważa się, że perspektywy dla pielęgniarek będą coraz lepsze. Społeczeństwo starzeje się, a – wzorem Europy Zachodniej – ma także rosnąć rola położnych.
Więcej: www.gazeta.pl
Czytaj więcej: studia pielęgniarskie | Violetta Skrzypulec | Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach | kształcenie pielęgniarek i położnych
Lubelskie: ile kosztuje leczenie chorych na raka?