Zwolnił przyrost limitów przyjęć na studia lekarskie. Kiedy załatamy lukę pokoleniową?

W minionej dekadzie systematycznie - i to znacząco - wzrastała liczba studentów przyjmowanych na kierunek lekarski w uniwersytetach i akademiach medycznych. Kiedy zatem uda się zmniejszyć lukę pokoleniową wśród lekarzy? Pytanie o tyle zasadne, że w tym roku limit przyjęć na studia lekarskie po raz pierwszy od wielu lat prawie nie drgnął.

Ministerstwo Zdrowia oraz uczelnie medyczne realizują politykę, która ma doprowadzić do zwiększenia liczby lekarzy i poprawić dostępność świadczeń zdrowotnych. Jak podaje resort w uzasadnieniu tegorocznego rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie limitów przyjęć na studia medyczne, oprócz “zasypania” luki pokoleniowej, te regulacje prawne mają też złagodzić skutki ubytku kadry spowodowane podejmowaniem pracy przez absolwentów w krajach Unii Europejskiej.

O 10 miejsc więcej
Z przeprowadzonego przez nas porównania danych zwartych w wydawanych co roku rozporządzeniach dotyczących limitów wynika, że od 2005 roku do 2011 liczba miejsc na kierunku lekarskim - i to tylko biorąc pod uwagę studia stacjonarne - wzrosła o 673. W tym okresie, co roku studentom dziennym - przyszłym lekarzom - wręczano o ponad sto indeksów więcej.

W tym roku limity przyjęć na kierunek lekarski zwyżkowały więcej niż skromnie.

Z ostatecznej analizy zgłoszeń, które otrzymało Ministerstwo Zdrowia wynika, iż w uczelniach - zgodnie z przesłanymi propozycjami uniwersytetów i akademii medycznych - limit miejsc na kierunku lekarskim został zwiększony o 10 miejsc, co łącznie daje 3033 miejsca. To jedno wahnięcie statystyk spowodowało, że resort zdrowia zamiast pochwał zbiera krytyczne uwagi.

Krytycznie o limitach ustalonych w tegorocznym rozporządzeniu wypowiedziało się Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (wcześniej Wielkopolskie Porozumienie Zielonogórskie). Jak stwierdziła w rozsyłanym do mediów komunikacie Bożena Janicka, prezes PPOZ, “przewidywane limity przyjęć na kierunek lekarski są niewspółmierne do potrzeb”.

Lekarz pilnie poszukiwany
Proszony przez portal rynekzdrowia.pl o opinię w tej sprawie dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, nie ukrywa, że ze zdziwieniem przyjął informacje dotyczące skromnej liczby nowych miejsc dla studentów pierwszego roku medycyny.

- Liczyliśmy, że zostanie ona ponownie wyraźnie zwiększona - mówi nam przywołując znany argument o osiąganiu wieku emerytalnego przez wielu lekarzy i braku dostatecznego napływu nowych kadr. Dodaje: - Tak wynika z rejestrów prowadzonych przez izby lekarskie. Jeśli nie będzie wzrastać liczba studentów na kierunkach lekarskich, to staniemy wobec bardzo poważnego problemu. Polska jest na jednym z ostatnich miejsc w statystykach pod względem ilości lekarzy przypadających na 10 tysięcy mieszkańców.

O liczbie studentów przyjmowanych na kierunek lekarski decydują głównie warunki lokalowe uczelni i skala finansowania dydaktyki. Uczelnie wspierają swoje finanse prowadząc zajęcia na kierunkach niestacjonarnych i anglojęzycznych.

W Śląskim Uniwersytecie Medycznym (SUM) liczba studentów na kierunku lekarskim wzrasta z roku na rok.

- Od 2008 roku, z liczby 2 270 studentów na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych, do liczby 2 479 osób w 2010 roku. Nasze tegoroczne limity to 450 miejsc na studiach stacjonarnych oraz 130 na niestacjonarnych - mówi Krystian Dudek, rzecznik prasowy SUM.

Jakość kształcenia
Limity przyjęć na kierunek lekarski w Gdańsku ustabilizowały się w ciągu kilku ostatnich lat. Łączna liczba wszystkich studentów Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed.) na kierunku lekarskim w roku akademickim 2010/2011 - to 2155. Na studiach stacjonarnych uczy się 1273 żaków, na niestacjonarnych - 244, a studentów anglojęzycznych jest 638.
 
Jak tłumaczy nam prof. Barbara Kamińska, prorektor ds. studenckich Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, limity są w głównej mierze związane z możliwościami jakie daje baza dydaktyczna: - Studentowi należy udostępnić możliwość ćwiczeń przy łóżku chorego, czy miejsce w laboratorium. Mając na uwadze zapewnienie odpowiedniej jakości kształcenia liczba przyjmowanych studiów nie może już wzrastać.

Jak z kolei przypomina Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, uczelnie zobowiązane są do przestrzegania przepisów rozporządzenia w sprawie warunków, jakie muszą spełniać tego typu jednostki, aby prowadzić studia na określonym kierunku.

- W szczególności proponowane przez nie limity powinny uwzględniać: stan kadry nauczycieli akademickich oraz stosunek liczby nauczycieli akademickich stanowiących minimum kadrowe kierunku do liczby studentów, także bazę lokalową i wyposażenie - zaznacza Piotr Olechno.

Drzwiami i oknami
Na szczęście w Polsce nie musimy się martwić o zainteresowanie studiami lekarskimi. Np. w Akademii Medycznej we Wrocławiu popularność studiów na tym kierunku utrzymuje się od lat na podobnym poziomie. O miejsce na pierwszym roku rywalizuje średnio 9 osób. Natomiast w SUM w Katowicach do rywalizacji o indeks na studiach stacjonarnych o kierunku lekarskim staje średnio około 12 kandydatów, zaś na studia niestacjonarne - około 4.

Lawina podań spłynęła do wydziału lekarskiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Tam limit miejsc na nadchodzący rok akademicki wynosi 80, a pod koniec czerwca chętnych do studiowania było już prawie 1600 kandydatów.

- Na jedno miejsce przypada więc 20 chętnych. Tworząc limity, zatwierdzone przez ministerstwo, uwzględnialiśmy przede wszystkim jakość kształcenia, potem możliwości lokalowe oraz możliwości kadry nauczającej. Dla naszego młodego wydziału taka liczba studentów jest optymalna - mówi nam prof. Jadwiga Wyszkowska, prorektor ds. studenckich Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Rekrutacja - czy można lepiej?
W Polsce zawód lekarza cieszy się prestiżem i właśnie z tym zawodem wiąże swoją przyszłość wielu uczniów szkól średnich. W opinii Macieja Hamankiewicza, to zjawisko nie jest powszechne w Europie. Jak przekonuje, w niektórych krajach Unii, np. w Wielkiej Brytanii, liczba chętnych na studia lekarskie jest mniejsza niż ilość miejsc oferowanych przez uczelnie. W kraju przypada kilku chętnych na jedno miejsce. Dlatego to zjawisko trzeba odpowiednio wykorzystać, umiejętnie wskazując najlepszych kandydatów.

- Uważam, że ilość miejsc na kierunku lekarskim powinna jeszcze znacząco wzrosnąć, bo przecież nie wszyscy są w stanie te studia ukończyć. Zmiany powinny zajść także w procesie rekrutacji. Nikt nie ocenia cech osobowościowych przyszłego lekarza, a to się liczy niezmiernie w tym fachu. Komisje nie tylko powinny sprawdzać wiedzę merytoryczną, ale także predyspozycje studenta w kontakcie z pacjentem - proponuje prezes NRL.

Co ciekawe, niektórzy polscy studenci podejmuje naukę na studiach płatnych, na uczelniach na Ukrainie, w Rumunii, czy na Słowacji. Tam studia niestacjonarne są tańsze. Prawdopodobnie ci młodzi lekarze wrócą w przyszłości do Polski. Jaka będzie ich przygotowanie zawodowe trudno teraz ocenić.

W 2000 r. w kraju pracowało 85 tys. lekarzy, natomiast w 2008 r. - 78 tys.

   

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH