Uczelnie medyczne: czy reforma kształcenia lekarzy doprowadzi do zmniejszenia liczby studentów?

Uczelnie medyczne w Polsce mają twardy orzech do zgryzienia. Właśnie teraz muszą zdecydować, ilu przyszłych studentów kierunku lekarskiego i lekarsko-dentystycznego przyjmą w nowym roku akademickim tj. w październiku 2012 r. Okazuje się, że decyzja nie jest prosta. Wraz z reformą kształcenia lekarzy na uczelnie spadną nowe, kosztowne obowiązki, a o dodatkowych pieniądzach dla uczelni medycznych na razie nie słychać.

Niektóre uczelnie już dziś zdecydowały się ograniczyć najbliższy nabór. Inne utrzymują ubiegłoroczny limit czekając na decyzje resortu w sprawie finansowania studiów medycznych. Są też tacy, którzy mimo zmian w programie kształcenia zdecydowali się przyjąć więcej studentów niż rok wcześniej.

Zamieszanie w naborze na najbardziej popularne kierunki medyczne: lekarski i lekarsko-dentystyczny wywołało wprowadzenie ustawy o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów zmieniającej proces edukacji przyszłych lekarzy. Staż podyplomowy, który dotąd odbywali absolwenci uczelni medycznych włączono do programu studiów.

Wymagania rosną, pieniędzy brak

Zdaniem prof. Tomasza Grodzickiego, dziekana Wydziału Lekarskiego CM Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Ministerstwo Zdrowia zmieniając tok kształcenia studentów medycyny nałożyło na uczelnie nowe obowiązki nie zapewniając jednak wsparcia finansowego.

- Reforma studiów lekarskich sprawiła, że uczelnie medyczne zmuszone są za pięć lat zapewnić studentom dostęp do chorych w znacznie większym zakresie niż obecnie. Dodatkowo studenci odbywający w toku studiów staż będą musieli być szkoleni w małych, dwu-trzy osobowych grupach. Aby szkolenie to odbywało się na odpowiednim poziomie uczelnie muszą dysponować odpowiednią bazą szpitalną i dydaktyczną - tłumaczy prof. Grodzicki.

- Bez dodatkowych środków finansowych Uniwersytet Jagielloński nie jest w stanie spełnić tych warunków wobec takiej liczby studentów jaką przyjmuje obecnie - dodaje.

Dziekan podkreśla również, że na opłacenie szpitalom godzin dydaktycznych oraz zatrudnienie dodatkowych lekarzy w charakterze asystentów uczelnia będzie musiała wydać rocznie 5-6 mln zł. Takich pieniędzy w budżecie nie ma.

- Dla dobra pacjentów uczelnia musi zmniejszyć grupy, by w krótszym czasie tak samo dobrze wyszkolić przyszłych lekarzy. Na kierunku lekarskim ograniczymy liczbę studentów z 320 do 260, a lekarsko-dentystycznym z 80 do 60 - przyznaje.

Dodatkowym utrudnieniem zdaniem prof. Grodzickiego, jest wprowadzenie w życie ustawy o działalności leczniczej, zgodnie z którą szpital może być prowadzony jak dzisiaj w formie zakładu opieki zdrowotnej lub spółki.

- Trudno przewidzieć ile szpitali przekształci się w spółki. Nie dysponując własną szpitalną bazą dydaktyczną będę zmuszony zapłacić cenę rynkową prywatnym placówkom, które zdecydują się przyjąć na staż moich studentów - podsumowuje prof. Grodzicki.

Liczą na pieniądze z resortu

Nie wszystkie uczelnie już dziś podjęły decyzję o ograniczeniach naboru. Jeszcze niedawno takie rozwiązanie rozpatrywał Uniwersytet Medyczny w Lublinie. Władze uczelni przymierzały się do ograniczenia naboru na studiach niestacjonarnych. Uczelnia już w czerwcu 2011 roku wysłała do resortu edukacji pismo, z którego wynika, że wejście w życie reformy kształcenia będzie wiązało się z koniecznymi nakładami finansowymi.

Jak twierdzi Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy uczelni, konieczne będzie zbudowanie dwóch nowych centrów kształcenia, w którym studenci kierunku lekarskiego i lekarsko-dentystycznego doskonaliliby swoje umiejętności. Uczelnia szacuje, że koszt każdego z tych budynków to 45 do 55 mln zł. O tych wydatkach poinformowany został także resort zdrowia.

Problem ograniczenie rekrutacji dyskutowały władze uczelni. - Decyzje ostatniego posiedzenia kolegium rektorskiego są jednoznaczne, w roku akademickim 2012/2013 nie zmniejszamy naboru na studia kierunek lekarski i lekarsko-dentystyczny - poinformował Matysiak.

Podobne decyzje podjął Warszawski Uniwersytet Medyczny. - Utrzymujemy limity przyjęć na tym samym poziomie, na jakim był w poprzednich latach i czekamy na ruch ze strony Ministerstwa Zdrowia - tłumaczy Marta Wojtach, rzecznik uczelni. - Jednocześnie nie wyobrażamy sobie, żeby resort nie dofinansował uczelni, w związku z dodatkowymi obciążeniami, które zostały na nie nałożone. Czekamy i liczymy na pozytywne rozwiązania - dodaje.

Przezorny wygrywa

Na ograniczenie liczby studentów nie zdecydowały się także, ani Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, ani Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, ani też Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.

Uczelnia poznańska już zawczasu podjęła kroki aby zwiększyć swoją bazę dydaktyczną. Okazja zresztą nadarzyła się sama. 19 grudnia 2011 roku przejęła od wojska 111. Szpital Wojskowy w Poznaniu. Prof. Marek Ruchała, rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu podkreśla, że za przyjęciem szpitala przemawiały zmiany organizacyjne w kształceniu studentów kierunków medycznych.

- Zgodnie z nową formułą studiowania wszyscy studenci szóstego roku będą musieli odbywać staże wewnątrzszpitalne. Nasza uczelnia nie poradziłaby sobie z tym problemem, a szpital wojskowy ma szereg oddziałów, które doskonale nadają się do celów edukacyjnych. Dzięki temu nie będziemy zmuszeni do ponoszenia kosztów, za kształcenie naszych studentów na bazie obcych szpitali - przyznaje rzecznik.

Podobnie zamierza uczynić uczelnia szczecińska. Już od dłuższego czasu zabiega o przejęcie 109. Szpitala Wojskowego z Przychodnią w Szczecinie.

Mały i dobrze przygotowany może więcej?

Wydziału Nauk Medycznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, działający od trzech lat, zdecydował się na wręcz przeciwny krok, na zwiększenie rekrutacji na studia m.in. na kierunku lekarskim.

Prof. Wojciech Maksymowicz, dziekan najmłodszego w kraju wydziału nauk medycznych przyznaje, że takim uczelniom, jak ta, którą kieruje, łatwiej jest sprostać nowym wymaganiom ministerialnym, gdyż jest to uczelnia mała, a w związku z tym bardziej organizacyjnie elastyczna i łatwiej przystosowująca się do zmian.

- Dużym uczelnianym molochom zdecydowanie trudniej będzie przestawić się na nowe wymogi - prognozuje.

Podobnie uczynił Uniwersytet Medyczny w Łodzi. - Uczelnia łódzka nie zmniejsza limitu miejsc na kierunkach sztandarowych: lekarskim i lekarsko-dentystycznym, wręcz zwiększamy liczbę przyjmowanych osób - mówi Anna Sedyńska, kierownik ds. rekrutacji.

- Udało nam się powiększyć naszą bazę dydaktyczną. Wybudowaliśmy nowoczesne Centrum Dydaktyczno-Naukowe, które już w czerwcu zostanie wyposażone w nowoczesny sprzęt edukacyjny, co pozwoli nam kształcić większą liczbę studentów na obu kierunkach - dodaje.

Wszystko dlatego, że jak zapewnia Sedyńska, uczelnia przygotowywała się zawczasu do zmian ustawowych w kształceniu lekarzy.

- Specjalnie pod tym kątem ustawialiśmy cały harmonogram prac dotyczących CDN. Zabezpieczyliśmy się też pod względem kadrowym - tłumaczy Sedyńska. I dodaje, że na lekarzy cały czas jest bardzo duże zapotrzebowanie, i na pewno tak szybko się ono nie zmieni.

- Uczelnia łódzka ma bardzo wysoki poziom kształcenia a teraz jeszcze, dzięki wybudowaniu CDN możemy zapewnić studentom naprawdę wysoki poziom nauczania - podsumowuje.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH