Symulacje medyczne to już standard w nauczaniu. Ci "pacjenci" wybaczają błędy Symulacje medyczne stały się standardem nowoczesnego nauczania studentów. Fot. SUM

Symulacje medyczne stały się standardem nowoczesnego nauczania studentów w uniwersytetach medycznych w kraju. Tak prowadzone zajęcia dają przede wszystkim możliwość zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom, bo mogą być wyeliminowani z pierwszej fazy szkolenia. Czy praktycznej medycyny można nauczyć się na "lalkach"?

Początkowo podchodzono do symulacji medycznej bardzo sceptycznie uważając, że "manekin" nie może wiernie odwzorować stanu chorego człowieka. Jednak osiągnięcia symulacji zaprzeczyły tej tezie. Obecnie skomplikowane symulatory mogą realistycznie kaszleć, okazywać ból, a nawet wymiotować sztuczną treścią pokarmową i krwawić sztuczną krwią, wywołując u personelu medycznego stres i potrzebę natychmiastowego działania.

12 uniwersytetów medycznych w Polsce posiada lub rozbudowało ośrodki symulacji medycznej. Jak podkreśla rzecznik ministra zdrowia Milena Kruszewska, zastosowanie metody nauczania opartej o kształcenie na symulatorach wpisuje się w wymagania współczesnej dydaktyki.

- Dzięki symulatorom istnieje możliwość ćwiczenia każdej krytycznej sytuacji, która zagraża życiu prawdziwego pacjenta, i doskonalenia umiejętności bez narażania na ryzyko osób żyjących. Pozwala też na utrwalanie umiejętności, które w warunkach realnych są wykonywane dość rzadko, np. intubacja dotchawicza, wkłucie centralne, dojście doszpikowe, kardiowersja i stymulacja przezskórna, resuscytacja noworodka i niemowlęcia - informuje rzeczniczka.

Czego nie można ćwiczyć na pacjencie

Symulacja medyczna rozwija się także ze względu na uwarunkowania prawne i związany z nimi coraz trudniejszy dostęp do pacjenta. Pacjent powinien wyrazić zgodę na badanie i ma prawo odmówić jej studentowi medycyny.

- Większość pacjentów zgadza się, bo wiedzą, że są w szpitalu klinicznym, czyli takim, który prowadzi nauczanie praktyczne przyszłych lekarzy. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że liczba studentów na kierunkach lekarskich rośnie. Powtarzane wielokrotnie w ciągu jednego dnia badanie może wyprowadzić z równowagi zdrowego człowieka, a cóż dopiero chorego, i tu akurat trzeba pacjentów zrozumieć - mówi Janusz Michalak, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, kierownik Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Symulatory zastępują pacjenta wtedy, gdy studenci uczą się podstawowych działań medycznych w stanach zagrożenia życia, czyli takich, których nie można ćwiczyć na człowieku. Dotyczy to np. uciskania klatki piersiowej czy intubacji, defibrylacji, kardiowersji, wkłuć centralnych itp. W tym celu stworzono wiernie oddające anatomię fantomy i elektronicznie sterowane symulatory, na których można wielokrotnie ćwiczyć te procedury w realistyczny sposób.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH