Studenci pielęgniarstwa Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego skarżą się, że na praktykach, które odbywają w warszawskich szpitalach nie robią nic poza myciem chorych i zmienianiem im pampersów - pisze Gazeta Wyborcza.

Podczas trzech lat studiów, przyszli pielęgniarze i pielęgniarki odbywają tysiąc godzin praktyk. Uniwersytet ma podpisane umowy między innymi z Samodzielnym Publicznym Centralnym Szpitalem Klinicznym, Szpitalem Klinicznym Dzieciątka Jezus, Centralnym Szpitalem Klinicznym MSWiA, Wojewódzkim Szpitalem Bródnowskim i Centralnym Szpitalem Kolejowym.

Za organizowanie zajęć lecznice dostają pieniądze na opłacenie pielęgniarki - opiekunki oraz na zakup np. rękawiczek jednorazowych dla studentów. Jak twierdzą sami praktykanci zajęcia w wielu szpitalach są na niskim poziomie.

Jak informuje Gazeta Wyborcza także osoby, które są zatrudnione do prowadzenia praktyk twierdzą, że ich organizacja szwankuje. - Źle są układane grafiki. Studentów jest dużo, bo 300 na roku, i bywa, że na oddziale jest więcej praktykantów niż chorych. Nie wiem, dlaczego na oddział transplantacyjny, gdzie muszą być zachowane warunki septyczne, wpuszcza się 30 studentów - mówią.

W ubiegłym tygodniu pojawił się nowy problem. Studentka odbywająca praktyki w szpitalu w Międzylesiu ukłuła się podczas robienia zastrzyku. Na koszt szpitala krew pobrano jej i pacjentowi. Pojawiło się pytanie, kto w razie ewentualnego zakażenie będzie płacił za leczenie studentki.

- Gdy zakłuje się pracownik, płaci pracodawca, ale ustawodawca nie mówi o studentach. Dowiedziałam się, że gdy doszło do zakłucia w szpitalach podlegających uczelni, studenci byli odsyłani do lekarza rodzinnego. To niebezpieczne. Są takie choroby, gdzie lek trzeba podać w ciągu dwóch godzin - mówi Barbara Holka z lecznicy w Międzylesiu, której zdaniem w przepisach znajduje się luka prawna.

Z tego też powodu dyrekcja placówki zabroniła praktykantom brać udział w zabiegach, podczas których mogliby się zakłuć. - Do czasu, aż uczelnia opracuje procedury postępowania w takich przypadkach - mówi Jarosław Rosłon, dyrektor szpitala.

Zdaniem prof. Anny Doboszyńskiej, która kieruje praktykami na WUM, studenci nie skarżyli się nigdy na praktyki. - Zajęcia pielęgnacyjne są ważne i studenci powinni je mieć, bo muszą umieć myć chorych. Ale na praktykach powinni się też nauczyć wielu innych czynności. Jeśli faktycznie nie są do nich dopuszczani, trzeba to zmienić - dodaje prof. Doboszczyńska.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH