Raport WHO: teraz choroby niezakaźne, to główni zabójcy ludzkości

Przewlekłe choroby niezakaźne, jak schorzenia układu krążenia, choroby płuc, nowotwory i cukrzyca już dziś stanowią główną przyczynę zgonów ludzi na świecie, a śmiertelność z ich powodu będzie rosła - twierdzą eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Wbrew popularnym poglądom, największe żniwo choroby te zbierają w krajach biednych i średnio zamożnych, wynika z pierwszego raportu WHO na temat rozpowszechnienia przewlekłych chorób niezakaźnych oraz ich konsekwencji.

Zaprezentowano go w środę (27 kwietnia) w Moskwie podczas Globalnego Forum WHO nt. Chorób Niezakaźnych i w przeddzień rozpoczęcia Pierwszej Globalnej Konferencji Ministerialnej nt. Zdrowego Stylu Życia i Chorób Niezakaźnych, którą organizuje WHO razem z władzami Federacji Rosyjskiej.

Jak wynika z raportu, w 2008 r. schorzenia niezakaźne, takie jak choroby serca, udary mózgu, przewlekłe schorzenia płuc, nowotwory złośliwe i cukrzyca były przyczyną 63 proc. wszystkich zgonów. Z ich powodu zmarło wówczas 36,1 mln osób, z czego niemal 80 proc. (29 mln) stanowili mieszkańcy krajów biednych i średnio zamożnych. Obala to mit, że niezakaźne choroby przewlekłe to głównie zmora zamożnych społeczeństw - uważają autorzy raportu.

- Około 30 proc. osób umierających z powodu tych schorzeń w krajach o małych i średnich przychodach nie ukończyło 60 lat i jest w najbardziej produktywnym okresie życia - powiedziała dr Ala Alwan, wicedyrektor generalna WHO ds. Chorób Niezakaźnych i Zdrowia Psychicznego.

Dlatego straty te mają wymiar nie tylko osobisty, ale też społeczno-ekonomiczny, bowiem spadek liczebności siły roboczej danego kraju spowalnia jego rozwój gospodarczy i przyczynia się do ubożenia jednostek, rodzin i społeczeństwa.

- Powstaje efekt błędnego koła - bieda przyczynia się do przewlekłych chorób niezakaźnych, a one potęgują biedę. Dopóki agresywnie nie przeciwstawimy się epidemii tych schorzeń, trudno będzie ograniczyć zasięg biedy na świecie - podkreśliła dr Alwan.

Zaznaczyła zarazem, że te przedwczesne zgony są tym bardziej tragiczne, iż większości z nich można by zapobiec, gdyby rządy państw przyjęły surowszą politykę prewencyjną. Eksperci WHO zaliczają do niej bardziej restrykcyjne działania antynikotynowe, przejawiające się wyższymi podatkami na wyroby tytoniowe, zakazem ich reklamowania oraz zakazem palenia w miejscach publicznych; promocję aktywności fizycznej; promocję wartościowej diety - np. przez wprowadzenie dopuszczalnych norm zawartości soli w pokarmach oraz zakaz promocji niezdrowej żywności i napojów wśród dzieci; ograniczenie szkodliwego spożycia alkoholu i poprawę dostępu do podstawowej opieki medycznej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH