Prof. Zembala: nie można kształcić lekarzy na uczelniach zawodowych Prof. Marian Zembala

Jako minister zdrowia podpisałem zgodę na powstanie kierunku lekarskiego w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Nie można natomiast zgadzać się na to, by lekarzy kształcono na uczelniach zawodowych - powiedział nam prof. Marian Zembala, minister zdrowia w 2015 r., dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.*

Prof. Marian Zembala wypowiedział się w nawiązaniu do dyskusji dotyczącej możliwości kształcenia lekarzy w uczelniach niemedycznych, niepublicznych. Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego jest jak dotąd jedyną w kraju uczelnią niemedyczną, prywatną, która uzyskała pozytywną opinię Ministerstwa Zdrowia w sprawie otworzenia kierunku lekarskiego i w tym roku rozpocznie rekrutację.

Czytaj też. Kraków: rośnie konkurent dla Collegium Medicum?

- Nie można się zgodzić na otwarcie pseudokierunków lekarskich w uczelniach zawodowych - mówił prof. Marian Zembala.

- Kiedy byłem ministrem zdrowia - mówię o 5 miesiącach 2015 r. - powołałem komisję pod kierunkiem prof. Leszka Pączka, byłego rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Starannie analizowaliśmy sytuację związaną z zamiarami kształcenia lekarzy na uczelniach niemedycznych.

Absolutnie zaskakujący był projekt, w którym MNiSW wprowadzało zapis o szkolnictwie zawodowym w odniesieniu do wydziału lekarskiego. Projekt eliminował pojęcie, potrzebę prowadzenia przez uczelnię badań, posiadania laboratoriów, prosektoriów. Wyjaśniliśmy te kwestie w ministerstwie.

Napłynęły 4 wnioski od uczelni, które szybko zabiegały o akredytację. Na ich podpisanie jako minister zdrowia nie mogłem się zgodzić. Co także zdumiewało, te szkoły nierzadko na listach kadr przedstawiały wykładowców, którzy odeszli na emeryturę, te listy tworzono na siłę.

Mieliśmy do czynienia z lobbystycznym działaniem i nie tędy droga do rozwoju kształcenia lekarskich kadr, to absolutnie niemożliwe do akceptacji. To droga źle rokująca dla przyszłości polskich uczelni kształcących lekarzy i dla opinii o nich na świecie. Gdyby nieroztropnie podpisać wnioski, to istniejący w kraju system kanadyjski by trzasnął, stracilibyśmy akredytację. (W tzw. systemie kanadyjskim kształcenie poniżej wymaganego poziomu przez choćby jedną uczelnię w kraju formalnie oznacza, że cały system nie spełnia wymagań - red.).

Tego co mówię, proszę absolutnie nie łączyć z uczelnią krakowską. Żadnej stygmatyzacji; dobre zespoły same się bronią. Mówię o zjawisku, próbach tworzenia kierunków lekarskich na uczelniach absolutnie do tego nieprzygotowanych. Wszędzie tam, gdzie widać przemyślaną troskę o rozwój kadr wykładowców, bazę - przykład uniwersytetów z Kielc, Rzeszowa, Zielonej Góry, Opola - tam nowe drogi ku kształceniu przyszłych lekarzy trzeba torować, ale nie może to być droga na skróty.

Poza tym pamiętajmy, że gdyby zwiększono już istniejącym uczelniom środki finansowe na dydaktykę, przyjmą więcej studentów, nie tylko w tym roku, ale i w następnych latach.

*Wypowiedź zanotowana podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress, Katowice 18-20 lutego 2015 r.). Wypowiedź nieautoryzowana.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH