PAP/Rynek Zdrowia | 03-12-2018 11:58

Poznań: uniwersytet edukuje na temat oleju palmowego - jest szkodliwy dla zdrowia

W ramach akcji "Nie jem palmowego - chronię orangutany" studenci i pracownicy Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu chcą edukować mieszkańców w zakresie problematyki oleju palmowego i ograniczania spożycia produktów zawierających ten składnik.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Rzecznik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu Iwona Cieślik, powiedziała w poniedziałek (3 grudnia), że pomysł na akcję narodził się podczas jednej z wypraw naukowych realizowanych przez uczelnię w cyklu "Lasy świata". Organizatorzy przedsięwzięcia chcą dzięki niej zwiększać świadomość na temat negatywnego wpływu na zdrowie utwardzonych kwasów tłuszczonych i globalnych zmian środowiska, polegających na zastępowaniu lasów tropikalnych przez plantacje palmy oleistej.

Dr inż. Paulina Nowaczyk z Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki, Wydziału Nauk o Żywności i Żywieniu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zaznaczyła, że konsumenci powinni świadomie wybierać produkty żywnościowe.

- Kontrowersyjna z punktu widzenia wartości żywieniowej i zdrowotnej oleju palmowego jest wysoka zawartość kwasów tłuszczowych nasyconych, a w odniesieniu do częściowo utwardzonych olejów roślinnych, w tym oleju palmowego, również zawartość izomerów trans nienasyconych kwasów tłuszczowych. Kwasy te mogą wpływać niekorzystnie między innymi na układ sercowo-naczyniowy - tłumaczyła.

Specjaliści podkreślają, że ze względu na rosnącą liczbę ludności tylko olej palmowy ma potencjał do sprostania coraz wyższemu zapotrzebowaniu na żywność i energię. Tam gdzie nie jest to wymagane - poza UE i USA - producenci żywności niechętnie podają w składzie obecność oleju palmowego, bo wielu konsumentów ma świadomość, że jest on związany z chorobami układu krążenia i problemami środowiskowymi. Z tego samego powodu, nawet wytwórcy, którzy stosują przyjazne dla środowiska certyfikowane uprawy, nie umieszczają tych informacji na produktach.

- Dlatego, robiąc codzienne zakupy, warto rozważyć wybieranie produktów niezawierających w swoim składzie oleju palmowego. W ten sposób możemy nie tylko chronić swoje zdrowie, ale także nie przyczyniamy się do niszczenia lasów tropikalnych - wskazują organizatorzy akcji "Nie jem palmowego - chronię orangutany".

Koordynator akcji dr inż. Andrzej Węgiel z Katedry Urządzania Lasu Wydziału Leśnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu wskazał, że dwaj najwięksi producenci oleju palmowego to Indonezja i Malezja, którzy łącznie pokrywają ponad 85 proc. światowego zapotrzebowania na ten surowiec.

- Niestety, prowadzona na ogromną skalę produkcja oleju palmowego powoduje wycinanie wielkich połaci lasów, przekształcanie mokradeł i gruntów ornych, wzrost emisji dwutlenku węgla, podniesienie ryzyka pożarów i powodzi - podkreślił.

- Ścieki powstające przy produkcji oleju powodują zakwaszanie, zawierają związki toksyczne, które zanieczyszczają ekosystemy wodne i lądowe oraz uwalniają gazy cieplarniane. W Indonezji przekształcanie lasów na plantacje generuje także problemy natury społecznej. Powstają konflikty związane z własnością gruntów i ograniczaniem dostępu do zasobów środowiska lokalnej ludności, która tradycyjnie wykorzystuje produkty leśne w swym codziennym życiu - dodał.

Specjaliści podkreślają, że spodziewany jest dalszy, "wręcz lawinowy" wzrost popytu na olej palmowy w perspektywie do 2050 r.