Płatne studia medyczne: wicepremier powiedział, ministerstwo nie rozważa To już kolejny raz, gdy powraca dyskusja nad możliwością wprowadzenia odpłatności za studia medyczne. Fot. Fotolia

Po wypowiedzi wicepremiera Jarosława Gowiana powraca dyskusja nad możliwością finansowania studiów medycznych przez stypendia, które należałoby odpracować. MNiSW oficjalnie nie potwierdza by trwały prace nad pomysłem, którym podzielił się jego szef.

Jak już pisaliśmy, zdaniem wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, studia medyczne - jako jedyne - powinny być płatne. Student otrzymywałby jednak państwowe stypendium w pełni pokrywające koszty nauki, które po zakończeniu edukacji musiałby odpracować w Polsce (po kilku latach byłoby ono umarzane). Gdyby młody lekarz zdecydował się wyjechać za granicę, wówczas musiałby zwrócić koszt stypendium.

Celem zaproponowanej przez MNiSW zmiany jest powstrzymanie emigracji wykształconych w Polsce lekarzy do zamożniejszych krajów, np. Francji, Niemiec lub Norwegii.

Czy pomysł wicepremiera będzie analizowany?

Jeszcze w czwartek (9 lutego) rzeczniczka ministerstwa zdrowia Milena Kruszewska poinformowała PAP, że resort faktycznie analizuje pomysł MNiSW i zasięga opinii ekspertów. - Nie jesteśmy krytyczni. Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo pacjentów - zaznaczyła.

Tego samego dnia po południu rzecznik resortu nauki Katarzyna Zawada zapewniła PAP, że MNiSW nie zamierza wprowadzać odpłatności za studia. - Takich pomysłów w resorcie nie ma. Zgodnie z artykułem Konstytucji RP 70 ust. 2. nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna - powiedziała.

To już kolejny raz, gdy powraca dyskusja nad możliwością wprowadzenia odpłatności za studia medyczne. Dokładnie przed rokiem Gowin analogiczną propozycję przedstawiał w jednym z wywiadów. Resort nauki szacował, że wykształcenie lekarza kosztuje co najmniej 500 tys. zł.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł komentował wówczas, że obciążanie młodych lekarzy kosztami kształcenia nie jest dobrym rozwiązaniem, a zakaz wyjazdu z kraju czy odpracowywanie studiów nie zahamują ich emigracji. Wskazywał, że receptą na niedobory kadrowe w niektórych specjalizacjach medycznych jest zwiększanie naboru na polskojęzycznych studiach medycznych.

Z propozycją, by lekarze po zakończeniu rezydentury byli zobowiązani do pracy w Polsce przez określony czas, do ministra zdrowia przed rokiem występowała również ówczesna rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska. Zwracała uwagę, że w Polsce brakuje wielu specjalistów, m.in. pediatrów, chirurgów, diabetologów i lekarzy rodzinnych.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz przekonywał wówczas, że głównym czynnikiem emigracji lekarzy nie są warunki finansowe, ale nadmierna biurokracja i nierespektowanie dopuszczalnego czasu pracy. Podkreślał, że zaświadczenia potrzebne do podjęcia pracy w innych krajach UE odbierają nie tylko rezydenci i młodzi lekarze, lecz także doświadczeni specjaliści, co potwierdza, że przesłanki ekonomiczne nie są głównym powodem emigracji.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH