Metoda zawiodła: nie było kontaktu z chorym Według lekarzy, przebywający w śpiączce mężczyzna nie wskazał żadnego przycisku na klawiaturze.

46-letni mężczyzna, który po spędzeniu 23 lat w śpiączce miał zacząć się komunikować za pomocą komputera, zdaniem lekarzy, wcale tego nie robił.

Teraz podważają oni metodę, która miała być rewolucją w nawiązywaniu kontaktów z osobami przebywającymi w śpiączce.

Pod koniec listopada ub.r. Rom Houbens miał nawiązać kontakt z otoczeniem i przekazać, że przez ten czas był świadomy otaczającej go rzeczywistości. Belg miał dawać znaki za pomocą palca, który dawał impulsy prowadzącej go ręce lekarza. W ten sposób wskazywał odpowiednie znaki na klawiaturze komputera.

Teraz ten sam lekarz, który ogłosił światu rewelację, podważył skuteczność metody. Dr Steven Laureys powiedział BBC, że po przeprowadzeniu dokładnych badań tej metody u wielu pacjentów trzeba przyznać, że jest ona fałszywa i może wprowadzić w poważny błąd. – Nawet jeśli wiemy, że pacjent był przez ten cały czas przytomny, to nic nie wiemy, w jakim stopniu cierpi i co w ogóle odczuwa ­– powiedział lekarz.

Matka Houbensa, który w 1983 roku uczestniczył w wypadku samochodowym, po którym lekarze uznali, że zapadł w śpiączkę, twierdziła, że syn za pomocą swojego palca na klawiaturze i jej ręki, pisał jej, że przez 23 lata był przytomny. Houbens miał opowiadać też o ciężkich przeżyciach i mówić, że najtrudniejsze były chwile kiedy cierpiał, a nikt nie był w stanie go usłyszeć. Okazało się, że to raczej ręka matki prowadziła palec, a nie odwrotnie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH