Medycyna przestała dostrzegać człowieka

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku chce od nowego roku akademickiego położyć większy nacisk na nauczanie bioetyki i traktować ten przedmiot jako obowiązkowy. Skąd pomysł, żeby podnieść rangę bioetyki? - pytamy profesora Lecha Chyczewskiego, rzecznika uczelni.

Prof. Lech Chyczewski: - W Polsce mamy coraz bardziej rozbudowane techniki diagnozowania, ale w tym wszystkim zagubił się nam pacjent. Ubolewam nad tym, że medycyna, gdzieś od 25 lat, odhumanizowuje się, staje się wykrzywioną technokratyczną dziedziną, która przestała dostrzegać człowieka.

Mamy piękne, doskonale wyposażone szpitale. Natomiast stosunek między lekarzem i pacjentem pozostawia wiele do życzenia. To, co od wieków było istotą medycyny, czyli chęć niesienia pomocy choremu, gdzieś zanikło. O komforcie leczenia w 80 procentach decyduje dobra relacja lekarza z pacjentem. Myślę, że to ostatni dzwonek, żeby odbudować humanistyczny wymiar medycyny.

- Czy można w ogóle nauczyć się empatii? A jeśli tak, to jak ją pogodzić z wymogiem stawianym lekarzowi, by patrzył na pacjenta chłodnym okiem?
- W profesjonalizmie lekarza mieści się również empatia. Można się jej nauczyć, trzeba jej nauczać. Przecież każdy człowiek ma w sobie pokłady litości, altruizmu, tolerancji, współczucia dla chorego, czy śmiertelnie chorego.

Chory ma prawo do różnych zachowań i emocji - począwszy od depresji, na agresji kończąc. W każdym przypadku lekarz musi być przygotowany, żeby właściwie zareagować. Natomiast wzywanie policji, gdy mamy do czynienia z agresywnym pacjentem to już zupełna ostateczność świadcząca o bezradności lekarza, o jego słabym przygotowaniu do radzenia sobie w trudnej sytuacji. Podobnie jest w zawodzie nauczyciela, który wzywa policję do niesfornego ucznia.

- Wydaje mi się, że nawiązuje pan do głośnego zdarzenia, do którego doszło w podległym uniwersytetowi Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, kiedy to wezwano policję, żeby uspokoiła ojca, który właśnie stracił w tym szpitalu 13-miesięcznego syna chorego na białaczkę.
- To był tragiczny i przerażający odprysk głębszego oraz groźnego zjawiska. Władzom uczelni nie chodzi jednak o konkretne zdarzenie, bo nie ono wywołało naszą refleksję na temat znaczenia etyki i empatii. Od dawna zgłębiamy te problemy organizując - cieszące większym lub mniejszym powodzeniem - konferencje bioetyczne.

Problem ma swoje źródło w zaniku relacji mistrz-uczeń, a jednym z jego przejawów jest przedmiotowe traktowanie chorego, np. już na izbie przyjęć. Autorytety, które kiedyś miały wpływ na kształtowanie młodego człowieka, nie istnieją.

- Jak odbudować relacje mistrz -uczeń, lekarz-pacjent?
- Rozmawiamy o tym w gronie rektorów. Uznaliśmy, że nie trzeba wprowadzać nowego przedmiotu nauczania, w programie studiów jest już bioetyka. Zdecydowanie mocniej trzeba jednak zaakcentować problem relacji lekarz-pacjent.

Teraz bioetyka to fakultatywny przedmiot nauczany na piątym roku. Chcemy, żeby był obowiązkowy. W czasie zajęć zamierzamy wykorzystać metodę warsztatów, stosowaną m.in. podczas nauczania transplantologii. Chodzi o to, żeby studenci albo aktorzy odgrywali scenki odzwierciedlające pewne zachowania w relacjach pacjent-lekarz i wcielali się w jedną bądź drugą postać. Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH