Limit przyjęć na studia lekarskie ma być zwiększony. Ale uczelnie nie są z gumy Zwiększanie limitów przyjęć na uczelnie medyczne trwa nieprzerwanie od kilku latFot. PTWP

Inicjatywie resoru zdrowia, mającej zwiększyć liczbę miejsc na kierunkach lekarskich, można tylko przyklasnąć - wiadomo, będzie więcej lekarzy. Projekt rozporządzenia w tej sprawie przewiduje, że w roku akademickim 2018/2019 limit przyjęć - łącznie na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych - wyniesie 9211. To o 276 miejsc więcej niż w roku 2017/2018.

Zwiększanie limitów przyjęć trwa nieprzerwanie od kilku lat. Ale uczelnie nie są z gumy i w którymś momencie warto zapytać, czy są w stanie zapewnić odpowiednie warunki studiowania i przyzwoity poziom kształcenia.

Na przykład na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (WUM) MZ zaproponowało 550 miejsc dla Polaków i 12 dla cudzoziemców.

- W ubiegłym roku wystąpiliśmy o utrzymanie limitu 550 miejsc na kierunek lekarski i MZ się do tego przychyliło. W tym roku wystąpiliśmy o zmniejszenie z 550 do 495 i nie znamy ostatecznej decyzji MZ; jest jedynie projekt - powiedziała Rynkowi Zdrowia Marta Wojtach, rzecznik prasowy WUM. - Chcąc zmniejszyć limit kierujemy się dążeniem do poprawy jakości kształcenia - dodała.

Czytaj: MZ po raz kolejny zwiększy limit przyjęć na studia medyczne

- Rozmawiałam z władzami naszej uczelni i dowiedziałam się, że WUM nie jest w stanie przyjąć więcej studentów. WUM nie jest zadowolony z tego, że limity przyjęć ciągle się zwiększają. Wiadomo, że lepiej uczyć się w mniejszych grupach, jeśli chce się stawiać na jakość kształcenia - stwierdzała w rozmowie z nami Patrycja Kociołek, wiceprezydent ds. marketingu Warszawskiego Oddziału Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny IFMSA-Poland, jednocześnie studentka trzeciego roku WUM.

Dwie strony medalu
- Nie uważam, że zwiększanie limitów przyjęć ma uzasadnienie w sytuacji, gdy zmniejsza się liczbę rezydentur. Jeśli miałabym wybierać, to byłabym za zwiększeniem liczby rezydentur, żeby więcej osób po studiach lekarskich miało możliwość kształcenia się w kraju - oceniła.

Studenci mają egzaminy wstępne za sobą, dla nich to już historia. Teraz myślą o wyborze specjalizacji w ramach rezydentury. Jednakże obie sprawy - limity przyjęć na studia i rezydentury - są jak awers i rewers.

- Większość moich znajomych chce zostać w kraju, widzi swoją przyszłość w Polsce. Ale jesteśmy młodymi ludźmi, mamy swoje ambicje. Każdy wymarzył sobie jakąś specjalizację. Jeśli w kraju uda się te marzenia zrealizować, to będziemy szczęśliwi, nad wyjazdem nie będziemy się zastanawiać - powiedziała Patrycja Kociołek. Ale jak zaznaczyła, ”czasem podcina się nam skrzydła i utrudnia wybór upatrzonej specjalizacji, proponując inne, niechciane”.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH