Kształcenie specjalizacyjne wymaga zmian. Co zaproponują eksperci? Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

Jak zachęcić do wyboru deficytowych specjalizacji? Jak uzyskać wymaganą jakość szkolenia? To tylko niektóre z kwestii, nad którymi podejmie debatę ministerialny Zespół pracujący nad zmianami w kształceniu podyplomowym lekarzy.

Eksperckie gremium, o którym mowa zostało utworzone w oparciu o wydane 31 marca 2016 r. Zarządzenie Ministra Zdrowia w sprawie powołania Zespołu do spraw opracowania zmiany systemu kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów.

Pierwsze, organizacyjne posiedzenie Zespołu, odbyło się 14 kwietnia, następne jest planowane na 20 maja. Dlatego brak jeszcze wyników jego pracy. Te mają być znane na początku sierpnia, gdy - jak precyzuje to zarządzenie - "nie później (...) niż z upływem czterech miesięcy od dnia powołania Zespołu" ministrowi zostanie przedstawiony raport końcowy.

Już teraz jednak można przewidzieć zagadnienia jakie zdominują debatę toczoną w gronie ekspertów, których głównym zadaniem będzie "wskazanie nowych propozycji rozwiązań lub ewentualnych zmian dotyczących poszczególnych obszarów kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów".

Zapytaliśmy kilku lekarzy zasiadających w Zespole o to, co - ich zdaniem - wymaga naprawy w szkoleniu specjalizacyjnym i jakie wątki poruszą podczas dyskusji na tym forum eksperckim.

Dlaczego nie chcą?
Prof. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy w dz. chirurgii ogólnej, kierownik II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Nowotworów Układu Pokarmowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, uważa że na forum Zespołu zostanie postawione m.in. pytanie jak zachęcić młodzież do podejmowania specjalizacji deficytowych.

Jak przypomina, brniemy w kierunku mnożenia wąskich specjalizacji, zapominając że bezpieczeństwo świadczeń zdrowotnych dla pacjentów przede wszystkim opiera się o 4 podstawowe dyscypliny: chirurgię ogólną, pediatrię, internę i ginekologię. - Dzisiaj, przynosząca kiedyś duży prestiż specjalizacja z chirurgii ogólnej nie jest w żaden sposób atrakcyjna dla młodych lekarzy - zwraca uwagę konsultant krajowy.

Dlaczego młodzi lekarze nie chcą być chirurgami ogólnymi?

- Mówimy o osobach, które mając 30 lat i rodziny zarabiają na etacie ok. 2,5 tys. zł, wykonując niezwykle odpowiedzialną pracę, w której stawką jest życie pacjenta. Dorabiają pracą kontraktową, dyżurami czy pracą w innych jednostkach. Rośnie więc ryzyko popełnienia błędu wynikającego z przemęczenia. I o tym, przy jednocześnie rosnącej roszczeniowości pacjentów, pamiętają młodzi lekarze, gdy zastanawiają się nad wyborem specjalizacji - wyjaśnia prof. Grzegorz Wallner.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH