Kierunek lekarski: limity przyjęć rosną. Co z jakością nauczania? Zajęcia w Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego; FOT. SUM

W kraju brakuje lekarzy, dlatego jeszcze w 2015 r. Ministerstwo Zdrowia podkreślało, że należy zwiększyć limity przyjęć na studia lekarskie docelowo o 20 proc. Czy coraz większa liczebność roczników jest do pogodzenia z jakością kształcenia? Władze uczelni wskazują, że nie uda się tego zrobić bez wsparcia z budżetu państwa.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że liczba studentów przyjmowanych na kierunek lekarski w ciągu ostatnich lat rzeczywiście systematycznie pnie się w górę. - Limit przyjęć ma ma stałą tendencję wzrostową, pomimo trudnej sytuacji budżetu państwa. W roku akademickim 2016/2017 limit łącznie wzrósł o 912 miejsc - informuje Milena Kruszewska, rzecznik prasowy ministra zdrowia.

Ministerialne wyliczenia uwzględniają przyszłych lekarzy kształconych na prowadzonych w języku polskim studiach magisterskich stacjonarnych i niestacjonarnych (program zajęć jak na stacjonarnych, z tą różnicą, że studia są płatne - przyp. red.) oraz studiach z językiem wykładowym angielskim - dla cudzoziemców.

Dla liczebności lekarskich kadr w kraju ma więc znaczenie skala przyjęć na studia w języku polskim. W 2007 roku na I roku tak odbywanych studiów wiedzę zdobywało 2695 i 518 studentów (druga liczba odnosi się do studiów płatnych - przyp. red.), w 2015 r. odpowiednio - 3589 i 1048. Istotny wzrost odnotowano w 2016 r. - 4191 i 1168 przyjętych.

Potrzebne rozważne podejście
Limity przyjęć są ustalane w oparciu o propozycje nadsyłane do Ministerstwa Zdrowia przez uczelnie i uzależnione do istniejącej infrastruktury i możliwości kadrowych.

- Trzeba pamiętać, że standardy nauczania wymagają odpowiedniej bazy dydaktycznej, zaplecza naukowo-badawczego i infrastruktury klinicznej. Bez spełnienia tego warunku zwiększanie limitu przyjęć może odbić się na jakości kształcenia. Tu potrzebne jest bardzo rozważne podejście - zaznacza prof. Barbara Jodłowska-Jędrych, prorektor ds. kształcenia Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Rozważne podejście, o którym wspomina prorektor musi przede wszystkim brać pod uwagę kwoty dotacji jakimi dysponują uczelnie medyczne. To z kolei ma wpływ np. na liczebność klinicznych grup studenckich. Studenci przyznają, że jakość kształcenia jest dla nich bardzo istotna.

Ligia Kornowska, przewodnicząca Zespołu Młodych Menedżerów Medycyny w Polskiej Federacji Szpitali zwraca uwagę, że według niedawnego raportu NIK studenci bardzo dobrze oceniają asystentów, natomiast słabe noty wystawiają uczelniom za dostępność nauczania praktycznego, która jest trudna do realizacji w zbyt dużych, liczących nawet 8 osób grupach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH