Jest rezydentura, nie ma etatu

Moim zdaniem liczba miejsc rezydenckich dla lekarzy, którzy rozpoczną specjalizację na podstawie postępowania kwalifikacyjnego przeprowadzonego w marcu 2011 roku, jest wystarczająca, chociaż, analizując różne specjalizacje czy województwa, nie zawsze podział miejsc musi być taki, jakiego by młodzi lekarze oczekiwali - ocenia Grzegorz Napiórkowski, prezes Stowarzyszenia Młody Lekarz.

Zmieniła się natomiast jedna istotna rzecz. Zgodnie z nowymi przepisami, wynikającymi z rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, osoba, która już rozpoczęła rezydenturę, nie może ubiegać się o miejsce rezydenckie na innej specjalizacji, poza wyjątkowymi przypadkami.

Nie możesz zmienić zdania
Może się przez to okazać, że będzie mniej chętnych, ponieważ zawsze zdarzały się przypadki osób, które po pewnym czasie zmieniały rezydentury. Trudno powiedzieć dokładnie, jak to będzie kształtowało się liczbowo. Zdarzało się przecież, że młody lekarz np. ubiegał się o miejsce na okulistyce, ale ponieważ było ich za mało i nie dostał miejsca, uznał, że przeczeka pewien czas na  medycynie rodzinnej i wystartuje na okulistykę za pół roku albo rok.

Teraz takiej możliwości już nie ma, ponieważ jeśli ktoś rozpoczął rezydenturę, to drugi raz papierów złożyć nie może - przynajmniej tak Stowarzyszenie "Młody Lekarz” interpretuje nowe przepisy.

Mniej zatorów
Moim zdaniem tak naprawdę nie ma typowych zatorów w większości specjalności, jakie były jeszcze parę lat temu. Z tego powodu, że została zwiększona zdecydowanie pula miejsc rezydenckich. Myślę, że jest nieporównywalnie lepiej niż parę lat temu a ogólna liczba miejsc jest wystarczająca.

Problemem jest natomiast to, że dyrektorzy szpitali przyzwyczaili się do przyjmowania młodych lekarzy nie na etat tylko na rezydenturę. Jeżeli np. minister zdrowia nie przyznaje żadnego miejsca specjalizacyjnego, to wtedy lekarz tak naprawdę ma bardzo małe szanse na znalezienie etatu.

Na pewno trudniej znaleźć młodemu lekarzowi miejsce etatowe niż jeszcze kilka lat temu, kiedy rezydentura była czymś wyjątkowym, więc nie można było liczyć na to, że rezydent przyjdzie do pracy i szpital musiał zatrudnić pracownika. Obecnie dyrektorzy przyzwyczaili się już do rezydentur i do tego że młodzi lekarze kształcą się w tym trybie.

Miejsca z odwołań
Natomiast w sprawie liczby miejsc specjalizacyjnych dla młodych lekarzy, trzeba jeszcze pamiętać, że obecnie system naboru tak funkcjonuje, że większość osób dostaje się z odwołań. Czasami jest tak, że przyznaje się jedno miejsce, aby otworzyć postępowanie kwalifikacyjne. Chętni składają papiery, w podstawowym postępowaniu przechodzi kilka osób, a większość i tak dostaje się z odwołań.

W wielu specjalnościach jest tak, że początkowo sytuacja wydaje się dramatyczna, bo np. są trzy miejsca na internie w województwie mazowieckim. Mimo to przyjmuje się trzydzieści czy pięćdziesiąt osób, ponieważ minister zdrowia przyznaje te miejsca z odwołań. To pewna możliwość sterowania naborem na specjalizacje przez ministra zdrowia. Uważam jednak, że przyznanie miejsc powinno nastąpić w podstawowym postępowaniu, a nie przez odwołanie.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH