Dlaczego młodzi lekarze nie chcą być chirurgami Prof. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy w dz. chirurgii ogólnej. Fot. PTWP

Dzisiaj, przynosząca kiedyś duży prestiż specjalizacja z chirurgii ogólnej nie jest w żaden sposób atrakcyjna dla młodych lekarzy - mówi nam prof. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy w dz. chirurgii ogólnej, kierownik II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Nowotworów Układu Pokarmowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie*.

- Chirurgia ogólna jest dzisiaj specjalizacją wysoce deficytową, co budzi wielki niepokój, gdyż niedostatek lekarzy szczególnie w tej w tej dziedzinie medycyny bezpośrednio przekłada się na zagrożenie bezpieczeństwa państwa i jego obywateli.

Brniemy w kierunku mnożenia wąskich specjalizacji, zapominając że bezpieczeństwo świadczeń zdrowotnych dla pacjentów przede wszystkim opiera się o 4 podstawowe dyscypliny: chirurgię ogólną, pediatrię, internę i ginekologię.

Permanentny niedobór
Ze szczegółowych wyliczeń Towarzystwa Chirurgów Polskich opartych o zweryfikowane dane z każdej jednostki szpitalnej wynika, że w I kw. 2015 r. w klinikach/oddziałach chirurgii ogólnej pracowało 3829 chirurgów. Spośród nich ponad 50 proc. miało powyżej 55 lat, a tylko 10-17 proc. chirurgów, w zależności od województwa, nie skończyło 35 lat.

Dzisiaj, przynosząca kiedyś duży prestiż specjalizacja z chirurgii ogólnej nie jest w żaden sposób atrakcyjna dla młodych lekarzy. Tu nie ma problemu braku rezydentur, bo ich liczba jest większa niż osób chętnych do rozpoczęcia specjalizacji. Są województwa, w których ustawicznie pozostaje pula niewykorzystanych miejsc rezydenckich. W ostatnich kilku latach w skali kraju było stale wolnych ok. 200 miejsc, podczas gdy w trakcie specjalizowania się mamy aktualnie ok. 800 lekarzy.

Aktualny stan kadr wskazuje na permanentny niedobór chirurgów, co najgroźniej wygląda w małych ośrodkach - w szpitalach powiatowych, czy rejonowych. Dochodzi do sytuacji komiczno-tragicznych w swojej wymownie, gdy np. szef oddziału będąc 20 lat ordynatorem twierdzi, że jest najmłodszym lekarzem w oddziale.

Zmęczenie i frustracja
Zakładając, że liczba łóżek na oddziale wynosi przeciętnie 30-40, to powinno tam pracować: 5-6 chirurgów - jeżeli są to 30-łóżkowe oddziały, 7-8 chirurgów na 40-łóżkowym oddziale. To przy założeniu, że pracują zgodnie z europejskimi normami czasu pracy, bez klauzuli opt-out. Tymczasem są oddziały gdzie jest zatrudnionych 2-3 chirurgów. Braki kadrowe przekraczają 50 proc., a czasami 60-70 proc. Stąd forma stałego, kontraktowego uzupełnienia niedoboru kadr chirurgami rotacyjnie dyżurującymi w wielu oddziałach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH