Dostęp do treści naukowych wymaga kompromisu. Autorzy publikując wyniki swych badań mogą stracić potencjalne zyski, utajnienie zaś publikacji oznacza np. późniejsze wejście na rynek leków - wynika z debaty w warszawskiej siedzibie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
Zasoby edukacyjne i naukowe coraz częściej są za darmo w internecie - zwracali uwagę uczestnicy debaty, zorganizowanej w czwartek (26 stycznia) przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne. Podkreślali że powinno tak być, ale droga do tego, aby wszyscy uzyskali dostęp do wszystkiego jest wyboista.
Jak tłumaczył ekonomista, prof. Włodzimierz Szpringer z SGH, nieograniczony dostęp do wiedzy daje nowe możliwości kształcenia się, pobudza innowacje w przedsiębiorstwach, więc z perspektywy społeczeństwa jest bardzo korzystny.
Jednak, jeśli wszyscy za darmo mogą zapoznać się z treścią książki lub artykułu, jego autor i wydawca tracą potencjalne zyski ze sprzedaży tej publikacji.
- Należy też zwrócić uwagę np. na pewne obawy związane z kradzieżą pomysłów i zagrożeniem plagiatami, zwłaszcza w przypadku udostępniania częściowych czy też będących jeszcze w trakcie opracowywania wyników badań - powiedział.
Biolog dr Paweł Szczęsny z Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN wyjaśnił, że właśnie publikowanie surowych danych budzi największe obawy naukowców.
- Dane eksperymentalne wymagają czasu na analizę i wiele zachodnich laboratoriów, które dostaną wcześniej te dane będzie mogło zanalizować je wcześniej niż polskie laboratorium. Różnica w mocach przerobowych jest dość duża - tłumaczył.
Upubliczniając swoje wyniki badacze mogą stracić więc możliwość udziału w potencjalnych zyskach z ich komercjalizacji. Z drugiej strony, jak podkreślił Szczęsny, czasopismo naukowe "Nature" policzyło, że utajnianie wyników badań do czasu wypracowania ich komercyjnego zastosowania opóźnia wprowadzenie na rynek nowych leków średnio o dwa lata, co może odebrać szansę na terapię wielu chorym ludziom.
- Kiedy społeczeństwo zda sobie z tego sprawę, pojawi się presja na środowisko naukowe ze strony takiego grona, jakie protestuje przeciwko ACTA - powiedział.
Czytaj więcej: lekarstwo | internet | udostępnianie zbiorów
Ukraina przed Euro 2012: zatrucia pokarmowe w Doniecku