Naukowcy odkryli, że wykonywanie sportowcom zastrzyków z ich własnej krwi może przyspieszyć powrót do zdrowia w przypadku wielu kontuzji doznanych na treningu.

Do kuracji trzeba przekonać władze sportowe, Światową Organizację Antydopingową (WADA) oraz Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl).

Zwolennicy metody przekonują, że terapia bogatym w krwinki osoczem (PRPT), nie może być traktowana jako doping, bo własnej krwi nie można uznać za zakazaną substancję, jeśli jest wstrzykiwana do tkanek, a nie do krwioobiegu.

Początki PRPT sięgają lat 70. Wcześniej była ona wykorzystywana jedynie w chirurgii ortopedycznej w szpitalach przy wspomaganiu zrastania się złamanych kości. Specjaliści z medycyny sportowej uważają jednak, że jest ona na tyle przetestowana, że może być z powodzeniem stosowana przy leczeniu kontuzji sportowych. Przynosi szybko efekty i pozwoliłaby w wielu wypadkach uniknąć zabiegów chirurgicznych. Krew pobierana jest od pacjenta strzykawką i odwirowywana w wirówce. Tam wytrącane są mające właściwości uleczające krwinki, które potem wstrzykuje się w uszkodzoną tkankę.

W jednym z testów 15 spośród 20 cierpiących na zapalenie nadkłykcia bocznego, określane jako tzw. łokieć tenisisty, zdecydowało się na terapię PRPT, a 5 wybrało operację. Po dwóch miesiącach pacjenci, którzy wybrali terapię PRPT, uznali, że ból ustąpił w 60 proc., podczas gdy w drugiej grupie było to 16 procent.

Klub piłkarski Chelsea zwrócił się już nawet o możliwość poddania tej terapii kilku angielskich graczy, m.in. Johna Terry'ego, Franka Lamparta.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH