Certyfikaty umiejętności - rozwiązanie doraźne i prowizoryczne

Założenia do projektu ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty w zakresie uzyskiwania umiejętności są podyktowane aktualną koniecznością szybkiego uzupełnienia braku specjalistów we wszystkich dziedzinach medycznych. Powody tego stanu rzeczy są znane. Wynikają z trudno dostępnej i długo trwającej specjalizacji, wejścia w życie przepisów dotyczących ograniczenia czasu pracy lekarzy oraz odpływu wyspecjalizowanych kadr za granicę w ostatnich kilku latach. Pomysł pozornie zatem wydaje się słuszny, bo ma pomóc w zażegnaniu istniejących problemów - przyznaje prof. Maciej Misiołek, prodziekan Wydziału Lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu.

Odnoszę jednak wrażenie, że jest to rozwiązanie doraźne i prowizoryczne. Po pierwsze, wprowadzenie w życie tzw. „certyfikatu umiejętności” pociągnie za sobą koszty, mimo że ustawodawca przekonuje, iż główny ciężar spadnie na zainteresowanych. Brakuje pieniędzy na przygotowania i wdrażanie egzaminów europejskich w kolejnych specjalizacjach, a trzeba się będzie liczyć z odpływem istotnych środków na nowe przedsięwzięcie.

Po drugie, należy się spodziewać, że jakość procesu kształcenia w ramach specjalizacji pozostanie w tym samym miejscu, a dobrze wiemy, że wymaga gruntownej przebudowy. W porównaniu z systemem kształcenia i specjalizowania lekarzy w Europie Zachodniej pozostajemy daleko z tyłu. Forma nauczania „mistrz-uczeń” jest tylko hasłem i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Egzaminując lekarzy podczas egzaminów specjalizacyjnych zauważamy jak różnie są przygotowani. Nie chodzi tu bynajmniej o przygotowanie teoretyczne, a właśnie praktyczne, związane z doświadczeniem klinicznym, operacyjnym, umiejętnościami praktycznymi etc.

Skoro system specjalizowania daleki jest od doskonałości, to nie spodziewałbym się zbyt wiele po skróconym kursie np. endoskopowym. Czy nie obniży to poziomu usług medycznych i nie przysporzy problemów w postaci większego odsetka powikłań?

Dotychczas wielu lekarzy w trakcie specjalizacji wykonywało usługi medyczne w szerokim zakresie, choć zawsze wymagany był nadzór lekarza specjalisty. Czy nie rozważyć możliwości kontynuowania takiego trybu, ujmując go w bardziej precyzyjne ramy prawne? Rekomendacja przełożonego (ordynatora, kierownika specjalizacji), a następnie zgoda specjalisty wojewódzkiego w danej dziedzinie?

A może system dwustopniowy specjalizacji nie był wcale złym rozwiązaniem? Teraz szukamy czegoś, co w pewnym stopniu jest powrotem do poprzedniego systemu.

Czy projekt zmiany ustawy przewiduje pełną samodzielność posiadającego certyfikat umiejętności? Jeśli tak, to trochę ryzykowne przedsięwzięcie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH